Kilka dni temu rozpoczął się proces 48-letniego Dariusza G., legnickiego instruktora nauki jazdy - donosi dziennik „Polska The Times”

Kiedy prokurator przystąpił do opisu jego wyczynów, słuchaczom stanęły przed oczami sceny z filmu "Bullit", który zapisał się w historii kina brawurowym pościgiem ulicami San Francisco. Prokurator przywołał mrożące krew w żyłach sceny, gdy przechodnie uciekali w panice przed szarżującym autem. Lista przewinień zrobiła duże wrażenie nawet na policjantach z drogówki: wymuszanie pierwszeństwa, jazda na czerwonym świetle i pod prąd. Dodajmy, że instruktor wyrywał cały czas kierownicę przerażonej kursantce i śmiało operował pedałem gazu. Do tej niezwykłej szarży doszło 14 grudnia. Zakończyła się uderzeniem w stojący samochód ciężarowy, którego instruktorowi i jego kursantce nie udało się wyminąć. Policjanci sprawdzili, że miał on w organizmie 1,48 promila alkoholu. W śledztwie twierdził, że wypił jedynie półtorej butelki piwa z kolegą. Wczoraj oskarżony odmówił składania wyjaśnień. Nie przyznaje się do winy i nie chce odpowiadać na żadne pytania. Jazda po alkoholu nie opłaciła się - jego szkoła nauki jazdy bankrutuje. Grozi mu 12 lat więzienia. Na proces czeka też inny legnicki instruktor - Marek K. W grudniu został zatrzymany przez policjantów do rutynowej kontroli i okazało się, że jest kompletnie pijany. Przy okazji wyszło na jaw, że od dwóch lat jest skreślony z listy instruktorów właśnie za częste zaglądanie do kieliszka. W pierwszym półroczu legniccy policjanci zatrzymali 508 pijanych kierowców. To o 56 osób więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.


Ella


źródło: polskatimes.pl


 

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0