Szkoły jazdy będą dowozić na egzamin swoich kursantów nawet autokarami, bo w Łodzi zdanie egzaminu graniczy z cudem. Zdawalność wynosi zaledwie 26 procent.

- Jeśli zawieziemy naszych kursantów na egzaminy do innych miast, jest nadzieja, że łódzki WORD przestanie być przesadnie rygorystyczny- mówi Zbigniew Popławski, właściciel łódzkiej autoszkoły.


Henryka Waludę, dyrektora WORD w Sieradzu, bardzo ucieszyła ta wiadomość.


- Im więcej klientów, tym lepiej dla mojego ośrodka - podkreśla Waluda.- A zdawalność u nas wynosi 36 procent.


Jego zadowoleniu trudno się dziwić. Ośrodek zarabia na kursantach. Z opłat za egzaminy sieradzki ośrodek kupił dla gminy dwa radary, wybudował kilka garbów, spowalniających ruch. Jednak radości szefa sieradzkiego WORD nie podzielają mieszkańcy miasta. Powód? Nawet własnych zdających sieradzanie mają dość. I to od dawna. Średnio w ciągu godziny ulice Sieradza przemierza 150 elek. Co roku w Sieradzu egzamin na prawo jazdy zdaje dwa razy więcej osób niż miasto ma mieszkańców i więcej niż w dużo większej Łodzi. Prawo jazdy robią tu mieszkańcy m.in. Zduńskiej Woli, Łodzi, Tomaszowa Mazowieckiego. Skutek? Potworne korki. Lek na frustrację mieszkańców Sieradza próbowała znaleźć posłanka PiS z tego miasta Krystyna Grabicka. Chciała wprowadzenia nakazu zdawania egzaminu na prawo jazdy w miejscowości zameldowania. Złożyła interpelację do ministra infrastruktury, ale pomysł przeszedł bez echa. Co o opinii, że łódzcy egzaminatorzy są wyjątkowo srodzy, sądzi ich szef?


- Nasi egzaminatorzy uważnie przestrzegają instrukcji egzaminowania. Boją się posądzenia o branie łapówek - tłumaczy Łukasz Kucharski, p.o. dyrektor WORD w Łodzi.- Zdobycie prawa jazdy to wielka odpowiedzialność.


Ale o tym, że w łódzkim ośrodku nie dzieje się dobrze, przekonała się wczoraj 18-letnia Kamila, która poszła po odbiór prawa jazdy do łódzkiego wydziału komunikacji. Od urzędników dowiedziała się, że dokumentu nie dostanie, bo WORD unieważnił zdany wcześniej egzamin. To było jej trzecie podejście. W egzaminie jako obserwator brał udział instruktor, z którym uczyła się jeździć. Zdała. Jednak tego dnia Urząd Marszałkowski przeprowadzał w WORD kontrolę. Uwagę kontrolera przyciągnął właśnie egzamin Kamili.


- Zauważył, że przy jednym manewrze, na rękawie, egzaminator nie postawił pachołka. Przez to kursantka nie mogła właściwie zatrzymać samochodu w miejscu do tego przeznaczonym - mówi dyrektor Kucharski. - Kiedy kontroler wskazał nieprawidłowości, uważnie obejrzeliśmy nagranie egzaminu. Wtedy ujawniły się kolejne błędy.


Źródło: Dziennik Łódzki

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0