W czasie pandemii szkolenie kursantów w tradycyjnej formie niesie ze sobą duże ryzyko wyłączenia całego OSK. Rozwiązaniem są szkolenia zdalne. 

- Kiedy już mogliśmy po wiosennym lockdownie wrócić do normalnego funkcjonowania i próbowałem rozpocząć takie zajęcia w tradycyjnej formie, sam po kilku odbytych kursach stwierdziłem, że to nie ma sensu - mówił w programie „Porozmawiajmy o branży” właściciel OSK IMPULS z Krosna Maciej Cichoń. - Patrząc na to, jak szybko rozwija się pandemia, jak pojawiają się nowe ogniska, doszedłem do wniosku, że skoro mamy takie narzędzia, które dają nam możliwość nauki zdalnej, to trzeba z nich korzystać.

Cichoń podkreślił, że przy tradycyjnym systemie szkolenia ryzyko zarażenia koronawirusem jest zbyt wysokie, by je podejmować. Tradycyjny, czyli stacjonarny system szkolenia zastąpiły szkolenia zdalne, które na żywo prowadzi instruktor. Wyjaśnia on zgłaszane wątpliwości i rozmawia z kursantami.

- To jest rewelacyjne rozwiązanie - podsumował Cichoń.

Krzysztof Ledzion felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0