Korki i utrudnienia w ruchu drogowym w największych polskich miastach kosztowały kierowców w 2015 roku aż 3,8 mld zł! - wynika z najnowszego raportu o korkach w siedmiu największych miastach Polski, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte i serwis Targeo.pl.

Czas spędzony w korkach nie jest wykorzystywany produktywnie, można byłoby go przeznaczyć na pracę lub odpoczynek. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to więc strata, której rozmiar można oszacować jako koszt utraconych korzyści. Dodatkowo ta sama ilość czasu spędzona w korkach w każdym mieście ma inną relatywną wartość dla kierowców. Dlaczego? Ze względu na różne dla poszczególnych miast średnie wynagrodzenie. Łączne szacunki uwzględniają wielkość miasta, wyrażającą się w liczbie osób pracujących.


Duże straty


Z przeprowadzonej analizy wynika, że pracujący kierowcy w siedmiu największych miastach Polski - Warszawie, Łodzi, Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Poznaniu i Gdańsku - stracili w korkach w 2015 roku średnio 14,6 mln zł dziennie, czyli prawie 321 mln zł miesięcznie i ponad 3,8 mld zł rocznie.


- W porównaniu z rokiem 2014 jest to pogorszenie aż o 12 proc., czyli odpowiednio więcej o 1,5 mln zł dziennie, 34 mln zł miesięcznie i 400 mln zł rocznie. Przechodząc na poziom mikroekonomiczny, koszt korków dla statystycznego mieszkańca kierowcy z siedmiu miast wzrósł aż o 18 proc. i wynosił średnio 3350 zł rocznie w porównaniu z 2848 zł w 2014 roku. W ujęciu nominalnym był to wzrost kosztu o 502 zł rocznie - mówi Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte Consulting. - W ujęciu realnym roczny koszt korków na kierowcę wzrósł średnio do 70 proc. miesięcznego wynagrodzenia w porównaniu z 64 proc. w 2014 roku. Niewiele różni się od poziomu sprzed pięciu lat, czyli kiedy opublikowaliśmy pierwszą edycję naszego raportu. Jest to jednak o tyle istotna zmiana, że w ubiegłym roku średnia cena litra benzyny spadła o ponad 12 proc. Z kolei koszt korków dla gospodarki (po odjęciu dochodów podatkowych) wyniósł w 2015 roku prawie 3,3 mld zł, czyli 0,19 proc. PKB i był wyższy niż w 2014 roku (0,17 proc. PKB).


Najwięcej tracą wrocławianie


Podobnie jak w ubiegłym roku, najwyższy nominalnie koszt (3976 zł rocznie) ponosili kierowcy w Warszawie. Z jednej strony, najwyższe płace (do szacunków przyjęto średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw) w stolicy podnoszą szacunek kosztów utraconych korzyści, ale z drugiej, dłuższy czas spędzony w korkach sprawia, że kierowcy w Warszawie tracą rocznie 70 proc. średniego miesięcznego wynagrodzenia. Natomiast w Poznaniu czas w korkach jest podobny, jak w Warszawie, ale ze względu na stosunkowo dużą liczbę kierowców i niższe zarobki roczny koszt korków dla mieszkańców stolicy Wielkopolski stanowi aż 74 proc. średniej pensji poznaniaków. Najniższy nominalny koszt korków, podobnie jak rok temu, ponosili kierowcy w Łodzi i Gdańsku, (odpowiednio 2187 i 2223 zł rocznie). Jednak w porównaniu ze średnią płacą w tych miastach roczny koszt korków w Łodzi wyniósł 57 proc. średniego miesięcznego wynagrodzenia, podczas gdy w Gdańsku było to zaledwie 43 proc. Rekordowo wysoki koszt korków ponoszą wrocławianie - aż 81 proc. średniego miesięcznego wynagrodzenia rocznie, na co składa się stosunkowo wysoki nominalny koszt korków (3549 zł miesięcznie), relatywnie niska baza wynagrodzenia (4368 zł miesięcznie brutto) oraz wysoki i wciąż rosnący czas tracony w korkach.


Wskaźniki opóźnień


Raport powstał w oparciu o badanie Korkometr, zrealizowane przez serwis Targeo.pl. Bazując na rzeczywistych pomiarach prędkości, dla każdego miasta wyliczono wskaźniki opóźnień, pokazujące, o ile korki wydłużają czas potrzebny kierowcom na dotarcie do miejsca docelowego (wskaźnik uwzględniający opóźnienia spowodowane korkami w stosunku do przejazdu swobodnego bez utrudnień). Czas opóźnień w korkach w dni robocze zmniejszył się w trzech, a wzrósł w czterech miastach, w tym w dwóch pogorszył się bardzo znacząco - o ponad godzinę miesięcznie na jednego kierowcę. Roczny czas opóźnień we wszystkich miastach łącznie wydłużył się aż o 25 godzin 42 minut.


Wąskie gardła komunikacyjne


W korkowym rankingu miast, którego rezultatem jest wynik czasu stania w korkach oraz potencjalny koszt, najlepiej poradziły sobie Katowice, następnie Gdańsk oraz Łódź. Podobnie jak w ubiegłorocznym rankingu, powodów do zadowolenia nie ma za to Wrocław, w którym miesięczny czas tracony przez kierowców w korkach wynosi aż 8 godzin i 52 minuty. W zestawieniu z informacją, że wrocławianie ponoszą najwyższe koszty korków spośród wszystkich metropolii, można wysnuć wniosek, że stolica Dolnego Śląska jest najbardziej zakorkowanym miastem w Polsce.


Niezmiennym problemem miast są wąskie gardła komunikacyjne. Najwięcej jest ich niezmiennie w Warszawie. Wiąże się to z wielkością miasta i większym problemem w kontekście zarządzania ruchem i przepustowością. Miasta najmniej zakorkowane - Katowice i Gdańsk - mają stosunkowo najmniej wąskich gardeł. Generowane przez nie opóźnienia są wyraźnie mniejsze niż w innych metropoliach, są więc mniej dolegliwe dla kierowców.


- W Warszawie udało się zlikwidować największe wąskie gardło sprzed roku - w al. Krakowskiej - mówi Rafał Mikołajczak, prezes zarządu Indigo, operatora serwisu Targeo.pl. - To efekt przebudowy wyjazdu z miasta w kierunku Krakowa i Katowic. Rekord najniższej średniej prędkości w wąskim gardle wynosi obecnie 2,2 km/h i należy do ul. Zwycięskiej we Wrocławiu. Drugie miejsce należy do Warszawy z prędkością 3,2 km/h na Francuskiej i Cybernetyk. Trzecie miejsce zajęła Łódź z ul. Północną i Ogrodową i wynikiem 3,7 km/h. Można wskazać kilka miejsc, w których nastąpiła spektakularna poprawa, jednak nasz ranking pokazuje, że łączna liczba i skala wąskich gardeł nie maleje.


Problem wąskich gardeł w polskich miastach niezmiennie wydaje się zatem wynikać z niedostatecznej analizy i uwagi poświęconej temu zagadnieniu przez władze miast oraz zarządzających transportem drogowym i komunikacją miejską - czytamy w raporcie.


Jakub Ziębka

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0