W Wielkiej Brytanii podwojono wysokość kary za korzystanie z telefonu komórkowego podczas jazdy, jeśli trzyma się go w dłoni. Teraz niesubordynowanym grozi 200-funtowy mandat i sześć punktów karnych. Ta ostatnia wiadomość oznacza dla niektórych utratę prawa jazdy…

Nowa regulacja weszła w życie 1 marca. Wcześniej za rozmowę przez komórkę bez używania zestawu słuchawkowego, wysyłanie i czytanie SMS-a lub e-maila w samochodzie można było otrzymać mandat w wysokości 100 funtów i trzy punkty karne. Teraz to się zmieniło. Rząd brytyjski zdecydował się podwoić kary. Niesubordynowanym grozi 200-funtowy mandat i sześć punktów karnych. Dla kierowców posiadających prawo jazdy krócej niż dwa lata, którzy zostaną złapani na korzystaniu z komórki w samochodzie, będzie to oznaczało utratę prawa jazdy. Bowiem właśnie dla nich brytyjskie prawo jest bardziej restrykcyjne. Jeśli w ciągu dwóch lat od uzyskania prawa jazdy uzbierają sześć punktów karnych, dokument uprawniający do poruszania się pojazdami zostanie im odebrany. Musieliby w takim przypadku ponownie zdać egzamin teoretyczny i praktyczny. Bardziej doświadczeni kierowcy nie mogą z kolei przekroczyć liczby dwunastu punktów karnych w ciągu trzech lat.


Twarde reguły


Co ciekawe, używanie telefonu komórkowego w Wielkiej Brytanii jest zabronione nie tylko podczas jazdy. Nie można z niego korzystać także w czasie postojów w korku lub oczekiwania na czerwone światło. Regulacje dotyczą także instruktorów nauki jazdy lub osoby towarzyszące kursantowi (w Wielkiej Brytanii kandydata na kierowcę nie musi szkolić profesjonalista). Również oni muszą schować telefony komórkowe głęboko do kieszeni.


Czy oznacza to, że w Wielkiej Brytanii kierowcy podczas przebywania w samochodzie w ogóle nie mogą trzymać komórki w ręce? Nie. Od tej reguły są pewne wyjątki. Chodzi o przypadki, kiedy samochód jest „bezpiecznie zaparkowany” oraz gdy zaistniała potrzeba pomocy (pogotowia, policji), a zatrzymywanie się nie byłoby wskazane.


Uświadamiająca kampania


Wprowadzając nowe prawo brytyjski rząd postanowił także rozpocząć kampanię pod hasłem „Pomyśl!”, przestrzegającą przed skutkami używania telefonów komórkowych przez kierowców. W radiu pojawiły się specjalne spoty, w mediach społecznościowych, m.in. na serwisie YouTube - filmy, na ulicach miast w Anglii, Szkocji i Walii - billboardy.


A jak w Wielkiej Brytanii tłumaczy się tak restrykcyjne prawo dotyczące używania telefonów komórkowych przez kierowców?


- Za duża liczba kierujących jest uzależniona od komórek - tłumaczy Edmund King, szef brytyjskiej organizacji AA (The Automobile Association). - Połowa młodych kierowców nie wyobraża sobie, że można je podczas jazdy samochodem wyłączyć. Musimy to zmienić.


Brytyjski departament transportu tłumaczy ponadto, że „używanie telefonu przez kierowcę pojazdu ma gorszy wpływ na prowadzenie przez niego auta niż nieco większe od obowiązującego limitu stężenie alkoholu w jego krwi”. Dziennik „The Independent” przywołuje także statystyki. Okazuje się, że w 2015 roku (to najnowsze dane) z powodu wypadków powodowanych przez kierowców korzystających podczas jazdy z komórki zginęły 22 osoby, a 99 zostało poważnie rannych.


Najgroźniejsze jest pisanie SMS-ów


A jak jest z korzystaniem z komórki podczas jazdy w innych krajach? W Polsce prowadzącym pojazd z telefonem w dłoni także grożą konsekwencje. To mandat w wysokości 200 zł i 5 punktów karnych. Całkowity zakaz korzystania z telefonu w samochodzie wprowadzono np. w Portugalii. We Francji, Australii i Kanadzie przepisy umożliwiają ukaranie kierowcy za spowodowanie zagrożenia na drodze. Nawet jeśli korzystał z zestawu głośnomówiącego. Podobnie jest w Szwecji.


Wiele instytucji zajmujących się bezpieczeństwem ruchu drogowego, m.in. ETSC (The European Transport Safety Council), rekomenduje wprowadzenie całkowitych zakazów. Dlaczego? Bo korzystanie z zestawów głośnomówiących daje kierowcom fałszywe przeświadczenie, że jest to bezpieczne. W rzeczywistości rozmowa przez telefon rozprasza uwagę kierowcy i może znacznie opóźnić jego reakcje.


- Pisanie podczas jazdy stanowi jeszcze większe zagrożenie niż rozmowa, bo powoduje, że kierowca na dłuższy czas odrywa wzrok od drogi. Czyli nie dosyć, że nie trzyma prawidłowo kierownicy, nie może prawidłowo zmieniać biegów czy włączać kierunkowskazów, to jeszcze zaprzestaje obserwacji ruchu wokół. To przepis na kolizję lub wypadek - przestrzega Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.


Jakub Ziębka

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0