Kierowca-mechanik wraca do szkół

ciężarówki

Profesja ta została dopisana do listy zawodów szkolnictwa zawodowego przez byłą już minister edukacji narodowej. Przez lata zabiegała o to branża transportowa.

Kształcenie w zawodzie kierowca-mechanik prowadzone będzie w zasadniczych szkołach zawodowych oraz na kwalifikacyjnych kursach zawodowych. Joanna Kluzik-Rostkowska decyzję taką podjęła na wniosek ministra do spraw transportu. Wynikał on ze zwiększającego się deficytu kadr z wykształceniem zasadniczym zawodowym, które mogłyby zasilić rynek pracy w branży transportowej oraz zapełnić lukę w wykonywaniu usług związanych z przewozem rzeczy.

Zapełnić lukę

– Osoby wykonujące ten zawód w przyszłości, jako wykwalifikowana kadra przedsiębiorstw transportowych, będą mogły znaleźć zatrudnienie na rynku pracy, na którym istnieje stałe zapotrzebowanie na pracowników posiadających uprawnienia kierowcy samochodu ciężarowego – uzasadnia rzecznik MEN Joanna Dębek. – Na podstawie zgłoszeń członków organizacji pracodawców Pracodawcy Rzeczpospolitej Polskiej oraz stowarzyszeń branżowych i zawodowych minister właściwy do spraw transportu podjął decyzję o wprowadzeniu do klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego powyższego zawodu, tym samym wskazując na dynamiczny i ciągły rozwój branży transportowej, która wykazuje potrzebę ciągłego pozyskiwania dobrze przygotowanych pracowników świadczących pracę w zakresie wykonywania przewozu rzeczy.

Zadowolenia z tej decyzji nie kryją transportowcy.

– Zabiegaliśmy o to niemal dziesięć lat – mówi Anna Wrona, rzecznik Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. – Problem braku kierowców jest widoczny w całej Europie, a biorąc pod uwagę, że Polska stała się potęgą transportową, naszym firmom dokucza on bardzo mocno. Obecnie w branży zatrudnionych jest około 700 tys. kierowców. Z danych, które mamy od firmy, wynika, że z marszu zatrudnienie w nich znalazłoby kolejnych 30 tys. Luka ta jest tymczasem wypełniana przez pracowników z krajów sąsiednich, najczęściej ze Wschodu.

Pomogą przewoźnicy

Zdaniem specjalistów, u podstaw tego stanu rzeczy leży właśnie rezygnacja z prowadzenia tego typu szkoleń w szkołach zawodowych i technikach. Innym źródłem wyszkolonych kierowców, które również wyschło, było wojsko. Dodatkowo po wejściu Polski do Unii Europejskiej część doświadczonych pracowników znalazła zatrudnienie za granicą. Inni, którzy pozostali, często dobiegają już wieku emerytalnego. Dlatego absolwenci nowego kierunku mają niemal gwarantowane zatrudnienie.

– W szkołach zdobędą wiedzę teoretyczną i umiejętności praktyczne potrzebne do wykonywania tego zawodu – wyjaśnia Anna Wrona. – Jedyny warunek, który będą musieli dodatkowo spełnić, to mieć ukończone 21 lat.

O dobre przygotowanie nowej kadry dodatkowo zadbają przewoźnicy. Deklarują bowiem pełną współpracę i pomoc przy realizacji programu nauczania w szkołach, w których uruchomiony zostanie kierunek kierowca-mechanik.

Drogie uprawnienia

Obecnie uprawnienia do prowadzenia samochodów ciężarowych i przewozu towarów zdobywa się w prywatnych ośrodkach szkoleniowych. Pierwszy krok do zawodu kierowcy ciężarówki to zdobycie prawa jazdy kategorii C lub C+E. Wcześniej trzeba oczywiście być już posiadaczem prawa jazdy kat. B. Po zdaniu egzaminu uprawniającego do prowadzenia pojazdu o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony kandydat musi przejść kolejne szkolenia, tzw. kwalifikację wstępną (lub kwalifikację wstępną przyspieszoną). Celem tych kursów jest przygotowanie kierowców do przewożenia rzeczy i podniesienie ich kompetencji zgodnie ze standardami obowiązującymi w Unii Europejskiej. Procedury te są długotrwałe, czasochłonne i, co najważniejsze, bardzo drogie. Obecnie za zdobycie wszystkich uprawnień potrzebnych do wykonywania tego zawodu można zapłacić nawet do 10 tys. zł.

Możliwość zaoszczędzenia takiej kwoty to na pewno dobra wiadomość dla kandydatów na kierowców. A co na to właściciele szkół jazdy, które oferują takie kursy?

– Nie panikujemy, przede wszystkim dlatego, że uczestnicy tych kursów to mniej niż 10 proc. wszystkich naszych klientów – mówi Andrzej Świsulski, współwłaściciel Szkoły Jazdy Kursant z Wrocławia. – Po drugie, przeważnie są to osoby starsze, na pewno nie nastolatki, do których skierowana jest oferta szkolna. Najczęściej są to kierowcy, którzy chcą zdobyć nowe uprawnienia lub podnieść kwalifikacje. Oczywiście w perspektywie czasowej może to odebrać nam część kursantów, będziemy więc obserwować, w jakim kierunku się ta inicjatywa rozwinie.

Anna Łukaszuk

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.