Jak przetrwać zimę bez wizyt u lekarza? Już teraz zacznij działać!





Jednych rozgrzewa wspomnienie zimowych spacerów, zapachu pomarańczy i wieczorów z kominkiem w tle. Innym zima mrozi krew w żyłach: godziny spędzone w poczekalni u lekarza, wymyślne tabletki i syropy oraz strach przed (kolejnym w tym roku) antybiotykiem... Uaktywnione wirusy i bakterie tylko czekają na dogodny moment, żeby wtargnąć do wnętrza Twojego ustroju. Jak zadbać o siebie w tych szczególnie trudnych miesiącach i co zrobić, aby choroba omijała Cię szerokim łukiem? Poniżej garść porad!





Jedz sezonowo.





I tu znowu do znudzenia będę powtarzać, że to jakość ma znaczenie! Dieta zimowa powinna obfitować w sezonowe warzywa i owoce, które nie są importowane, ale pochodzą od lokalnych dostawców, a co za tym idzie - są wolne od pestycydów i szkodliwych substancji. 





Wybieraj: marchew, pietruszkę, buraki, kapustę, ziemniaki, warzywa strączkowe, jabłka, gruszki.





Odpuść sobie: świeże pomidory, ogórki, szpinak, truskawki, banany. 





Ogrzewaj, nie wychładzaj.





Nasza dieta powinna być dopasowana do klimatu, w którym żyjemy oraz pory roku. Są bowiem produkty, które szczególnie rozgrzewają nasz organizm lub przeciwnie - wychładzają go. Te wychładzające lepiej spożywać w sezonie letnim.





Rozgrzewające: czosnek, cebula, papryka, fasola, wiśnie, maliny, owies, soczewica.





Wychładzające: brokuł, kalafior, ogórek, pomidor, cytrusy, ryż biały, wieprzowina, jogurty.





Sezon zimowy to bogactwo rozgrzewających przypraw, które nie tylko sprawią, że nasze potrawy będą smakować wyjątkowo ale także zadziałają jako naturalny termogenik. Ponadto przyspieszają krążenie, chronią przed infekcjami, mają właściwości bakteriobójcze i wzmacniają układ odpornościowy. Sięgaj więc śmiało po imbir, goździki, cynamon, kardamon, gałkę muszkatołową, wanilię, chili, kurkumę. 





Odporności szukaj w jelitach.





Pozytywny wpływ na Twoje zdrowie mają też kiszonki, czyli warzywa poddane fermentacji, obfitujące w kultury bakterii kwasu mlekowego, które usprawniają pracę naszych jelit. Przydadzą się szczególnie osobom, które pozbyły się tych "dobrych bakterii" podczas kuracji antybiotykowej. Badania potwierdzają związek między zdrowiem jelit, a wysoką odpornością na infekcje.





Hartowanie organizmu.





Gdy zadbamy już o to, co wkładamy do naszych misek czas na hartowanie organizmu. Nie martw się, nikt nie każe Ci teraz stać na wietrze lub wskakiwać do basenu pełnego lodu. Kluczem do sukcesu jest  regularność i stopniowe działanie, ponieważ celem hartowania jest zmuszenie organizmu do wypracowania metod obronnych, a nie zafundowanie mu szoku. Jeśli chcemy tą metodą wzmocnić odporność, nie ubierajmy się zbyt ciepło, przykręćmy kaloryfery i stosujmy raz dziennie naprzemienne prysznice ciepłą i chłodną wodą. Pamiętaj jedynie, że aby móc bez przeszkód hartować ciało, należy być zupełnie zdrowym!





Dla tych, którzy nie boją się niskich temperatur: morsowanie!





Kąpiele w lodowatej wodzie zdobyły serca wielu osób. Nic dziwnego: morsowanie niesie ze sobą szereg dobroci dla naszego organizmu, zaczynając od kondycji skóry, przez poprawę wydolności układu sercowo-naczyniowego, po zwiększenie odporności. Lodowate kąpiele pomagają także pozbyć się bólu związanego z chorobami reumatologicznymi, zwiększają zakres ruchu oraz prozdrowotnie działają na stawy i kości, regenerując je i odżywiając. Jeśli niestraszne Ci niskie temperatury: wykorzystaj to! 





Zmarzluchy: prędko do sauny!





Dla tych, którzy nie rozstają się z termoforem mamy inne rozwiązanie. Sauna, bo o niej mowa, nie tylko rozgrzeje nas podczas tych najchłodniejszych zimowych dni. To także dobry sposób na wzmocnienie systemu immunologicznego (na skutek utraty wody gęstnieje nam krew i wówczas zaczyna się wzmożona produkcja ciał odpornościowych), oczyszczenie z toksyn i dotlenienie organizmu. Wysoka temperatura podnosi ciepłotę ciała o 2-3 stopnie Celsjusza, a tego nie lubią zarazki. Uwaga: sauna nie jest wskazana dla osób cierpiących na choroby serca, cukrzycę, zapalenie żył oraz skłonność do pękania naczyń krwionośnych.





Pogoń stres.





Nasza odporność negatywnie reaguje na przewlekły stres, a więc wszelkie aktywności, które cechuje wzmożone wydzielanie kortyzolu. Jak już wiesz z poprzedniego artykułu, stres może mieć różne – często niepozorne – źródła: ubytki w jamie ustnej (stan zapalny), pracę w charakterze zmianowym, brak odpowiedniej ilości i jakości snu, zbyt ciężkie treningi oraz zbyt małą kaloryczność diety. Życie w ciągłym pędzie i stresie niszczy także niezbędne „dobre bakterie” w naszych jelitach i tu znów zataczamy wielkie koło – koniecznie zadbajmy o nasze wnętrze.





Suplementacja.





Sezon zimowy to dobry moment dla producentów leków i suplementów. Reklamy atakują nas kolejnymi preparatami obiecując fantastyczne rezultaty. W rzeczywistości nie potrzebujemy ich aż tak wiele. Co więc wybrać? Nie żałuj pieniędzy na dobrej jakości witaminę D3, której większość z nas ma niedobory, szczególnie w sezonie jesienno-zimowym. A to niestety bardzo duży problem, bo witamina ta wpływa nie tylko na stan naszych kości ale też na nasze samopoczucie psychiczne i odporność. Jeśli zazwyczaj suplementujesz przede wszystkim witaminę C to przestań, a zamiast tego łykaj witaminę D! 





Warto suplementować także kwasy tłuszczowe Omega-3, które mają za zadanie odżywiać układ odpornościowy, zwiększać jego wydajność i poprawiać pracę komórek odpornościowych. Co prawda fantastycznym źródłem Omega-3 są ryby morskie ale niestety należy przyznać, że ryby goszczą na naszych polskich stołach zdecydowanie zbyt rzadko. 





Jak już wcześniej wspomniałam, nadużywanie antybiotyków, spożywanie przetworzonej żywności, produktów kwasotwórczych, konserwantów, używki oraz niektóre leki, a także stres mogą prowadzić do dysbiozy, czyli zaburzenia równowagi w jelitach. Skutkiem tego są problemy jelitowe, gromadzenie się toksyn w naszym organizmie i znaczny spadek odporności. Możesz działać naturalnie i wzbogacić swoją dietę o kiszonki (patrz: wyżej) lub zaatakować nieco mocniej i sięgnąć po odpowiedni szczep probiotyczny. Wśród produktów wieloszczepowych najlepiej będzie zastosować bogatą mieszankę bakterii z rodziny Bifidobacterium, bo to właśnie te mikroorganizmy najbardziej cierpią na swojej liczebności wskutek naszego trybu życia. 





Na zdrowie!





Paulina Zygadlik:  trenerka personalna/ konsultantka fitness





tel (+48) 502541414 





e-mail: [email protected]





Facebook: @trenerkabezsciemy


Szymon Janicki felietonista z działu Język angielski dla instruktorów
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0