Mam nadzieję, że ITD będzie funkcjonowała jako oddzielna służba (ale już mundurowa), mająca w dalszym ciągu wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Jeżeli jednak zostanie wcielona w struktury policji, będę trzymał kciuki, żeby nie miało to negatywnego wpływu na bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego.

Zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom należy do głównych celów każdego rządu. Również Unia Europejska monitoruje je w państwach członkowskich, określając wskaźniki, jakie należy osiągać w poszczególnych latach. Krytyczne zdanie na temat bezpieczeństwa wyraziła w raporcie z 2014 roku Najwyższa Izba Kontroli. Ale pojawiła się tam także pewna optymistyczna nuta. Autorzy raportu zauważyli, że na przestrzeni dziesięciu lat doszło do pewnej poprawy. Kto się do tego przyczynił? Policja, samorządy terytorialne, instytucje naukowe, organizacje pozarządowe, a także przedstawiciele mediów.


Niepotrzebna likwidacja fotoradarów


W tym samym raporcie pojawiają się też wnioski, które, zdaniem jego autorów, mogą przyczynić się do kontynuacji sukcesu poprawy stanu bezpieczeństwa na drogach. Jakie? Chodzi m.in. o przypisanie Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji roli wiodącego podmiotu w koordynacji i egzekwowaniu działań na rzecz BRD, włączenie Inspekcji Transportu Drogowego w struktury policji, pozbawienie straży gminnych możliwości rejestrowania wykroczeń za pomocą fotoradarów (to już się stało 1 stycznia 2016 roku, inwestowanie w rozwój infrastruktury drogowej, w tym w budowę dróg szybkiego ruchu, a także modernizację istniejącej infrastruktury.


Jako praktyk zgadzam się z większością wniosków zawartych w raporcie. Ale nie z wszystkimi. Kilka miesięcy temu w artykule opublikowanym w „Szkole Jazdy” wyraziłem obawy co do zasadności pozbawienia straży gminnych uprawnień związanych z rejestracją wykroczeń przez fotoradary. Wskazywałem, że pomimo wielu wątpliwości co do sposobu funkcjonowania niektórych jednostek (na szczęście nielicznych), które uczyniły z fotoradarów źródło dochodów finansowych dla swoich przełożonych, większości zależało na bezpieczeństwie, a nie na zyskach.


Gorsze statystyki


Dziś już możemy mówić o skutkach tej decyzji. Pod roku 2009, kiedy na drogach pojawiły się fotoradary straży gminnych i Inspekcji Transportu Drogowego, liczba zdarzeń drogowych zaczęła sukcesywnie maleć. Wyjątkiem był rok 2011. Wtedy wszedł w życie nowy przepis w ustawie Prawo o ruchu drogowym. Uchylił on rozporządzenia wykonawcze umożliwiające pracę fotoradarów na drogach. Dopiero w drugiej połowie 2011 roku minister właściwy ds. transportu wydał nowe rozporządzenia umożliwiające powrót urządzeń rejestrujących. Niestety, w pierwszym półroczu (kiedy fotoradarów nie było na drogach) nastąpił wzrost liczby zdarzeń drogowych i ofiar. Z kolei pozostałe lata wykazywały tendencję malejącą.


Moje obawy co do usunięcia z dróg ponad 400 fotoradarów okazały się uzasadnione. Już teraz dane za 2016 rok, choć jest to statystyka wstępna, wskazują na pogorszenie stanu bezpieczeństwa na drogach. Można stwierdzić, że liczba wypadków drogowych wzrosła w stosunku do roku 2015 o blisko 400. Większa też jest liczba osób, które doznały obrażeń ciała (o blisko 500). Pogorszyła się także najtragiczniejsza statystyka, dotycząca osób zabitych. Ich liczba, w stosunku do 2015 roku, wzrosła o 100.


Likwidacja ITD? To zły pomysł


Przytoczone powyżej liczby są potwierdzeniem, że nie zawsze wnioski Najwyższej Izby Kontroli są trafne. Ich realizowanie powinno być poprzedzone wnikliwymi analizami skuteczności proponowanych rozwiązań. Podobnie oceniam wniosek dotyczący likwidacji Inspekcji Transportu Drogowego i wcielenia jej w struktury policji. Pragnę przypomnieć, że ITD została utworzona na podstawie realizacji pakietu ustaw narzuconych przez Unię Europejską. Ich wdrożenie było gwarancją przyjęcia naszego kraju do Unii Europejskiej. Głównym zadaniem, jakie otrzymała ITD, było nadzorowanie uczciwej konkurencji świadczenia usług transportowych przez podmioty gospodarcze. A inne cele? Chodzi m.in. o ochronę praw socjalnych i pracowniczych osób zatrudnionych w transporcie oraz poprawę stanu bezpieczeństwa na drogach. Instytucja ta, choć młoda, bo działa dopiero od piętnastu lat, okazała się na tyle skuteczna, że nawet różnego rodzaju związki i stowarzyszenia skupiające transportowców są przeciwko wcieleniu jej w struktury policji.


Nie wywracajmy wszystkiego do góry nogami!


Nie chciałbym być złym prorokiem, ale znając oba środowiska i realizowane przez nie zadania, jestem przekonany, że po wchłonięciu przez policję w ciągu połowy roku zaprzepaszczony zostałby dorobek ITD, postrzeganej w Europie jako wiodąca służba kontrolna. To właśnie od ITD uczą się dzisiaj kontrolerzy z takich państw jak Francja czy Niemcy. Policja ma mnóstwo obowiązków związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa w różnych obszarach życia społecznego. Istnieje obawa, że dzisiejsi inspektorzy mogą się okazać „zapchajdziurami” i w niedługim czasie przypadną im do realizacji zadania inne niż kontrola drogowa. Wychodząc naprzeciw wnioskowi NIK, mówiącemu o nieefektywnym wykorzystaniu potencjału inspektorów jako pracowników służby cywilnej, nie trzeba wywracać wszystkiego do góry nogami. Wystarczy uczynić z dzisiejszej ITD służbę mundurową, co pozwoli na pracę trzyzmianową przez siedem dni w tygodniu.


Mam nadzieję, że ITD będzie funkcjonowała jako oddzielna służba (ale już mundurowa), mająca w dalszym ciągu wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Jeżeli jednak zostanie wcielona w struktury policji, będę trzymał kciuki, żeby nie miało to negatywnego wpływu na bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego. Nie chciałbym pisać, że znowu miałem rację.


Marek Rupental

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0