Felietony Idzie nowe!

Skąd taki optymizm? W dniu 7 marca br. brałem udział w posiedzeniu podkomisji infrastruktury, którą zwołano, aby omówić i podjąć ewentualną decyzję o dalszych pracach legislacyjnych w Sejmie - pisze Wojciech Szemetyłło.

Dotyczyło one wymienionego niżej podpunktu:


„4a Egzamin państwowy w zakresie prawa jazdy kategorii AM, A1, A2, A, B może być także przeprowadzany w mieście niespełniającym warunków, o których mowa w ust. 4, w którym organem wykonawczym jest prezydent miasta”.


Zmiana, o której piszę, jest wręcz rewolucyjna i dotyczy kilkuset tysięcy obywateli ubiegających się o prawo jazdy. Od 18 lat znamy i obserwujemy na co dzień działania powołanych do życia WORD-ów, które miały znormalizować zasady i warunki przeprowadzania egzaminów. Uwag i zastrzeżeń dotyczących funkcjonowania tych scentralizowanych, a więc zbiurokratyzowanych do granic absurdu monopolistów nie jestem w stanie omówić i spisać nawet na wołowej skórze. Wszystkim nam są one znane. Jednak wspólne głosy społeczeństwa, które z coraz większą determinacją zaczyna upominać się o swoje konsumenckie prawa, powszechna krytyka ze strony OSK oraz kropla dopełniająca goryczy spowodowana wprowadzeniem w życie ustawy z dnia 19 stycznia br. obudziło zainteresowanie ze strony posłów i zmusiło ich do pochylenia się nad tym problemem.


Znamy z codziennej prasy zjawiska uciążliwe dla ludzi, związane z działalnością WORD-ów. Korki, brak miejsc do parkowania, utrudnienia w ruchu dla innych pojazdów, problemy z wiecznym oczekiwaniem na termin egzaminu, niezasadna strata czasu na niczym nieuzasadnione przejazdy, aby zapisać się na egzamin i ponownie do niego przystąpić, w najlepszym razie trzykrotna podróż, często po około 100 kilometrów - to wszystko stworzyło masę krytyczną, na którą samorządy musiały zwrócić uwagę.


Jak wielkie napięcia towarzyszą tak prostej i znanej w całej Europie procedurze uzyskiwania praw jazdy, niech świadczy fakt wprowadzenia w WORD-ach, już ładnych parę lat temu, dyżurnych psychologów, którzy mają pomagać mniej odpornym na stresy występujące w trakcie egzaminu. Jaki jest sens, aby utrzymywać ten niestosowany w większości krajów o dużo wyższym poziomie bezpieczeństwa ruchu drogowego model istniejący w Polsce i na Litwie - czyżby przez dawne propolskie resentymenty?


W trakcie dyskusji nad poselskim projektem w imieniu dyrektorów WORD-ów prezes Krajowego Stowarzyszenia Dyrektorów przytaczał znane argumenty o wysokiej jakości przeprowadzanych egzaminów i braku potrzeby jakichkolwiek zmian. Najważniejszymi i już niejednokrotnie podnoszonymi kwestiami były sprawy powstawania nowych punktów egzaminowania i związanych z tym kosztów. Wskazał na kłopoty organizacyjne w oparciu o stanowisko Konwentu Marszałków związane z powstaniem odległych placówek, trudności z nadzorem, dojazdem, zagrożeniami z nieuczciwą konkurencją itp.


Wszystkie te argumenty są nam znane od dawna i wypadły blado wobec przytaczanych przez posłów wniosków o konieczności powoływania nowych miejsc w 60 miastach już od dawna spełniających warunki do przeprowadzania egzaminów. Dyskusja jednoznacznie pokazała, że postulat poszerzenia sieci miejsc egzaminowania do około 110 placówek uzyskał poparcie strony rządowej (głosem ministra) i poselskiej oraz OSK.


Jest jasne i dla nikogo nie powinno być zaskakujące stanowisko zaprezentowane przez Wojciecha Szemetyłłę w imieniu szkoleniowców, popierające w całej rozciągłości stanowisko strony rządowej i poselskiej. Zwróciłem uwagę, że najistotniejszą i wręcz kluczową kwestią, której dotychczas nie omawiano, jest odpowiedź na pytanie, czy proponowana zmiana przyniesie pogorszenie jakości i poziomu przeprowadzanych egzaminów.


Moim zdaniem, oraz w opinii środowiska szkoleniowego, w oparciu o wieloletnie doświadczenie i obserwację z większości krajów europejskich absolutnie nie ma takiego zagrożenia, a w wielu konkretnych przypadkach ich jakość powinna wyraźnie się poprawić. Egzaminy będą odbywały się w korzystniejszych warunkach, bo na odkorkowanych ulicach.


Nikt z uczestników nie kwestionował mojego stanowiska, co bardzo dobrze rokuje na przyszłość i zapowiada szybkie tempo legislacji. Mówcy, podobnie jak ja, podkreślali ekonomiczną, jakże istotną i ważną w czasie pojawiających się oznak kryzysu, stronę zagadnienia.


Dotychczas WORD-y nie uwzględniały konkurencji, praw ekonomicznych i zawsze mogły liczyć na podwyżki opłat w przypadku kłopotów finansowych, a przecież powinny również, jak OSK, dostosowywać swoje działania do wymagań rynku. Troska o dopływ kandydatów musi wymóc podniesienie jakości zarówno obsługi, jak i kultury przeprowadzanych egzaminów.


Ograniczenie kosztów społecznych, wynikających z dotychczasowej lokalizacji miejsc przeprowadzania egzaminów, ocenianych na miliony złotych rocznie plus koszty bezsensownych wycieczek do miast na egzamin, mnóstwo tak zwanych ośrodków doszkalających wokół placów egzaminacyjnych, doskonale prosperujących na swoich usługach jazd po trasach egzaminacyjnych, jest decydująca w bilansie z ewentualnymi kosztami organizacji nowych punktów egzaminowania.


Te oczywiste prawdy o niedostosowaniu naszej formy egzaminowania, tak dobrze znane prawie całej naszej społeczności szkoleniowców, przebiły się do świadomości decydentów. Trwało to bardzo długo, ponieważ dotychczasowy lobbing środowisk zgromadzonych wokół Konwentu Marszałków skutecznie tłumił krytykę. W interesie marszałków nie leży wypuszczenie z ręki biznesu, który jest nie tylko lukratywny, ale zapewnia mnóstwo etatów do obsadzenia.


Smutną prawdą jest również i to, że z przeprowadzonej na naszym portalu sondy wynika tylko 80 procent zrozumienia i potrzeby poparcia dla tej idei. Nic w tym zatem dziwnego, że pan Roman Stencel w swoim ekspresyjnym wystąpieniu, które czytelnicy zapewne poznali z zamieszczonych na portalach relacji na żywo, był za argumentami przedstawianymi przez konwent, aby później zmienić zdanie i wejść w ton ogólnej akceptacji pomysłu. Podzielam opinię przedstawicieli organizacji stowarzyszonych w PIGOSK dotyczących zalet realizacji oczekiwanej nowelizacji ustawy, która przyniesie wiele dodatkowych korzyści nie tylko kursantom, ale również OSK. Przykłady, jakie znamy z terenu całej Polski dotyczące społeczności w mniejszych kilkudziesięciotysięcznych aglomeracjach, wskazują na rozwój współpracy pomiędzy WORD-ami a OSK w takich dziedzinach, jak:


- wspólne zakupy samochodów lub zgoda ich podstawianie przez zdających


- szkolenia kadry OSK


- obserwacja i analiza wyników egzaminów


- rozpatrywanie skarg i zażaleń na jakość szkolenia i egzaminowania


oraz w wielu innych życiowych sprawach dotyczących zarówno kursantów, jak i egzaminatorów. Mam świadomość, że czytelnicy potrafią przytoczyć wiele konkretnych korzyści dla OSK, w tym oszczędności dla swojej działalności, możliwość skuteczniejszej kontroli nad nieuczciwą konkurencją przez bliskość nadzoru merytorycznego i finansowego. Przecież w mniejszych miejscowościach opinie o jakości pracy, jak również nadużyciach rozchodzą się o wiele szybciej i wiemy dobrze, że jest to najskuteczniejsza forma zarówno reklamy, jak i kontroli.


Docierają do mnie informacje o całkowicie nowym zjawisku, jakim jest rozszerzenie działalności gospodarczej prowadzonej w WORD-ach. Polega to na podnajmowaniu przez te instytucje swoich placów manewrowych okolicznym szkołom. Ta praktyka daje uczniom szkolonym na placu służącym do egzaminowania niezasłużone fory w stosunku do innych kandydatów, a szkołom, mającym dostęp do placu manewrowego WORD-u, przewagę konkurencyjną. Rozumiemy, że kryzys dociera również do WORD-ów i bardziej zapobiegliwi dyrektorzy dla zapewnienia swoim pracownikom godziwych zarobków i dopływu środków na inwestycje chwytają się różnych sposobów uzyskiwania przychodów.


Dotąd pewnym źródłem dochodu dla WORD-ów była organizacja:


- egzaminów państwowych sprawdzających kwalifikacje osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami oraz kierujących pojazdami


- szkoleń, których odbycie powoduje zmniejszenie liczy punktów za naruszenie przepisów ruchu drogowego


- corocznych szkoleń dla egzaminatorów zatrudnionych w wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego


- kursów dokształcających kierowców wykonujących transport drogowy


- kursów dokształcających dla kierowców przewożących towary niebezpieczne


- szkoleń dla kandydatów na instruktorów i instruktorów nauki jazdy oraz dla kandydatów na egzaminatorów i egzaminatorów


- szkoleń w zakresie kierowania ruchem drogowym.


Wszystko szło normalnie do czasu, kiedy zabrakło klientów. Obecnie, gdy kończy się kolejka oczekujących na egzamin z zeszłego roku, większość WORD-ów zacznie przypominać wypożyczalnie samochodów. Musi więc nastąpić przebudzenie i zmiana mentalna w dyrekcjach WORD-ów, co przyczyni się do dostosowania ich do funkcjonowania w warunkach konkurencji.


OSK od ponad dwudziestu lat pracują w systemie gospodarki wolnorynkowej. Jesteśmy bardzo często ofiarami nieuczciwej konkurencji:


- zakupu samochodów przez WORD-y za jeden grosz


- dyskryminującego ustawodawstwa z Super OSK


- grouponów


- prób sterowania przez WORD-y zjawiskiem zdawalności


- patologii na egzaminach (korupcja, łapówkarstwo, afery)


- możliwości wielokrotnego zdawania egzaminu bez dodatkowego szkolenia, co stało się nowym źródłem przychodu WORD-ów.


Porównajmy choćby koszt jednej godziny szkolenia w OSK, średnio 45 zł, z kosztem jednej godziny egzaminu w WORD po uwzględnieniu zdawalności na poziomie 25 procent - około 350 zł. Uważam, że jest to jeszcze jeden powód dla większości trzeźwo myślących o swojej przyszłości dyrektorów, aby poważnie potraktować propozycję poselską rozszerzającą sieć punktów egzaminowania, ponieważ musi to przynieść znaczną poprawę sprawności ekonomicznej poprzez deglomerację personelu i sprzętu.


Wbrew pozorom, koszty wynajmu pomieszczeń nie stanowią większego problemu przy tym poziomie cen. Jest też do wyobrażenia wspólna, bo już dzisiaj stosowana, gospodarka z istniejącą społecznością OSK, np. place manewrowe. Czyli nie taki diabeł straszny, jak go malują.


 O korzyściach i oszczędnościach społecznych wynikających z oczekiwanych zmian nie będę po raz kolejny przypominał. Są to sprawy dzisiaj tak oczywiste, że jest zupełnie niemożliwe ich zaniechanie lub utrącenie w Sejmie. Podobnie jak kwestia zakupu samochodów szkoleniowych, na skutek powszechności działań wszystkich zainteresowanych, jest dzisiaj nie do ukrycia pod najgrubszym dywanem. Pomyślne rozwiązanie poprzez nowelizację ustawy lub powstanie spółek OSK z WORD-ami jest kwestią najbliższej przyszłości. Wydaje się, że prawda o konieczności zmiany nikomu nieprzynoszącego chwały i odbiegającego od norm oraz standardów europejskich systemu dotarła do świadomości wszystkich zainteresowanych.


Poziom niezadowolenia nabrał już takiej energii, że w interesie społecznym leży jak najszybsze rozładowanie napięć, i to właśnie miałem na myśli wybierając tytuł dzisiejszego komentarza.


Wojciech Szemetyłło

redaktor felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0