Gra pozorów

wypadek samochodowy

Dyskusja na temat sankcjonowania nietrzeźwych sprawców wypadków nabrała mocy od stycznia ubiegłego roku, kiedy to w Kamieniu Pomorskim kierujący samochodem, będąc w stanie nietrzeźwym oraz pod wpływem środków działających podobnie do alkoholu, zjechał na chodnik, na którym zabił sześć osób. Od tamtej pory mówiło się o zaostrzeniu kar dla pijanych. Dziś już znamy treść nowych przepisów, które wydają się pozornym zaostrzeniem kar.

Nasi rodacy niewątpliwe są dobrze przygotowani do życia. Niemal wszyscy zabierają głos na tematy, które są im obce. Ale oczywiście czują się we wszystkich dziedzinach ekspertami. Nie inaczej jest w przypadku tematyki związanej z ruchem drogowym. Choć 90 proc. osób posiadających prawo jazdy nigdy nie sięgnęło do kodeksu drogowego, o rozporządzeniu w sprawie znaków i sygnałów drogowych nie wspominając, to jednak uważa, że ma już doświadczenie zdobyte podczas codziennego korzystania z drogi i nie ma dla nich tematów, których nie podjęliby.

Wiele całkiem miłych spotkań towarzyskich i rodzinnych zostaje zdominowanych przez dyskusje na temat zasadności przepisów i krytycznej oceny pracy służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Nie należy się temu dziwić, gdyż media, kształtujące poglądy poprzez wyrażanie swoich opinii, nie potrafią zająć obiektywnego stanowiska. Zdecydowanie bardziej chwytliwy będzie materiał o tragicznym wypadku z ofiarami śmiertelnymi niż opisanie działań policji, podczas których nie ujawniono żadnego nietrzeźwego kierującego, kierowcy, który nie korzystałby z pasów bezpieczeństwa. Ocena tak pozytywnej rzeczywistości jest dla mediów nudna.

Krzywdzące nagłówki

Kiedy policja wyposażona zostaje w nowe nieoznakowane radiowozy z wideorejestratorami albo Inspekcja Transportu Drogowego zakupuje nowe fotoradary, w nagłówkach gazet można zobaczyć wzniosłe tytuły: „Nowy bat na kierowców”, „Zapłacimy kolejny haracz” czy „Stawiają nowe karmniki dla sępów”. Skoro media tak przedstawiają tematykę bezpieczeństwa ruchu drogowego, to co ma o tym sądzić przeciętny Kowalski? Warto zauważyć, że celem każdego takiego przedsięwzięcia jest ochrona ludzkiego życia. Ci, którzy stosują się do obowiązujących przepisów, nie będą dostawać batem po plecach, karmić sępów ani opłacać nowych haraczy. Kary są dla naruszających zasady ruchu drogowego. Szanowni redaktorzy ułatwiają sobie pracę, opisując w krzywym zwierciadle drogową rzeczywistość.

Na szczęście coraz więcej osób rozumie, że dla zapewnienia bezpieczeństwa potrzebne jest spełnienie wielu czynników. Zaczyna się od szkolenia kandydata na kierowcę. W tej kwestii coś się w naszym kraju zmienia na lepsze. Świadczy o tym choćby spadająca liczba ofiar śmiertelnych. Nie jesteśmy już, jak w 2011 roku, na ostatnim miejscu w Europie. Wyprzedziliśmy już Łotwę, Bułgarię, Rumunię i Litwę.

I choć nie powinno to napawać nas dumą, to jednak bez wątpienia można stwierdzić, że idzie ku lepszemu. Wskaźnik bezpieczeństwa w ruchu drogowym określany jest między innymi na podstawie liczby ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców. W Polsce w roku 2011 wynosiła ona 120 zabitych, a w 2014 obniżyła się do 84 ofiar. To realny sukces!

Ostrzej czy łagodniej?

Przed nami okres, w którym nastąpi wiele zmian prawnych dotyczących przepisów ruchu drogowego, ale również sankcjonujących niesubordynację na drogach. Pierwsze zmiany weszły w życie 17 maja i dotyczą przede wszystkim sankcjonowania nietrzeźwych sprawców wypadków. Dyskusja na ten temat nabrała mocy od stycznia ubiegłego roku, kiedy to w Kamieniu Pomorskim kierujący samochodem, będąc w stanie nietrzeźwym oraz pod wpływem środków działających podobnie do alkoholu, zjechał na chodnik, na którym zabił sześć osób. Od tamtej pory mówiło się o zaostrzeniu kar dla pijanych. Dziś już znamy treść nowych przepisów. Trwająca od półtora roku dyskusja skończyła się pozornym zaostrzeniem kar.

Jednak w nowych przepisach przemycono niestosowane do tej pory łagodzenie wyroków sądów.

Chodzi o sytuację, w której kierowca, jadący pojazdem w stanie nietrzeźwym lub pod wpływem środka działającego podobnie do alkoholu, doprowadzi do wypadku ze skutkiem śmiertelnym lub powodującego ciężki uszczerbek na zdrowiu. Przepis mówi o dożywotnim zatrzymaniu prawa jazdy… jednak sąd może wziąć pod uwagę wyjątkowy przypadek i nie zatrzymać sprawcy prawa jazdy. Choć tematyką BRD zajmuję się już od ponad trzydziestu lat, to nie znajduję żadnego wytłumaczenia dla takiego złagodzenia kary.

Innym przykładem niech będzie sytuacja, w której sąd zatrzymuje kierowcy uprawnienia na dziesięć lat, ale zgodnie z przepisem, po odbyciu przez ukaranego połowy tej kary może zezwolić mu na prowadzenie pojazdu pod warunkiem, że pojazd będzie wyposażony w blokadę alkoholową.

Czy na pewno są to przepisy, jakich oczekiwało społeczeństwo? Czy zwiększają odpowiedzialność nieodpowiedzialnych kierowców? Te pytania pozostawiam otwarte. Niech czytelnicy sami osądzą. Ja mam już swoje zdanie na ten temat.

Marek Rupental

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.