W Polsce media, zamiast kreować właściwe postawy i uświadamiać społeczeństwo w zakresie zagrożeń, wyrażają tylko niezadowolenie z ustawiania nowych fotoradarów.

Wobec mnożących się krytycznych doniesień medialnych na temat budowy sieci automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym, w skład którego mają wchodzić wideorejestratory, fotoradary czy planowany pomiar odcinkowy prędkości, zostałem niejako zmuszony do zajęcia się tym tematem. Osiem lat temu na terenie województwa zachodniopomorskiego tworzyłem zalążki takiego właśnie systemu. Dzisiaj, kiedy słucham dowolnych interpretacji niektórych redaktorów, na usta cisną mi się słowa, których przy dzieciach nie należy wypowiadać. Budowa sieci komentowana jest jako kolejny oręż na kierowców, którego głównym celem jest nakładanie mandatów ?? źródła wpływów do budżetu państwa. Jedna ze stacji telewizyjnych pokusiła się o wyliczenia statystyczne, z których wynika, że każdy z kierowców w przyszłym roku będzie musiał zapłacić mandat w wysokości 70 złotych, czyli kwotę, jak podkreślano, zastraszająco wysoką. Chciałbym powiedzieć, że ja bardzo chętnie zapłacę, jeśli będzie to gwarantem bezpieczeństwa na drodze dla mnie i dla mojej rodziny. Negowanie budowy sieci przez niektórych redaktorów, uzasadniających taki pogląd wyłącznie mandatami karnymi, jest tak bezsensowny, że by to zrozumieć, nie trzeba kończyć studiów. Wystarczy trafić do środowiska osób niezadowolonych z wszystkiego i można dać upust swojemu prymitywizmowi. Etyka dziennikarska nakazuje dogłębne zbadanie problemu i takie przedstawienie go, aby odbiorca sam mógł wyciągnąć wnioski. Niestety, wymaga to trochę zachodu, łatwiej więc jest spłycić temat i okazać niezadowolenie. Nie zwrócono się do policji z prośbą o informacje, jak wygląda stan bezpieczeństwa na naszych drogach, jak wyglądamy na tle innych państw Europy czy Unii Europejskiej. Wydaje mi się, że ciekawa mogłaby być rozmowa z więźniami, którzy odsiadują karę za spowodowanie wypadku. Pytania, jakie zmiany zaszły w ich życiu po wypadku i czy cofnęliby czas, gdyby byli w stanie, mogłyby otworzyć oczy tym wszystkim, którzy w fotoradarach widzą tylko mandaty. Zabrakło również rozmów z ofiarami wypadków, które w wyniku odniesionych obrażeń doznały trwałego kalectwa. To wszystko pozwoliłoby na szersze spojrzenie na problem bezpieczeństwa na drogach.


W budowie systemu nie jesteśmy pionierami. Zrobili to przed nami między innymi Francuzi. Jeszcze w 2002 roku na drogach Francji w wypadkach drogowych ginęło blisko 8500 osób. Budowa sieci automatycznego nadzoru nad ruchem, w skład której weszło 2000 fotoradarów, w 2006 roku spowodowała ograniczenie ofiar śmiertelnych do 4600. W naszym kraju od roku 2000 do 2009 roku liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych kształtowała się na poziomie 5700 ? 5500. Oznaczało to, że statystycznie każdego dnia na drogach naszego kraju ginęło piętnaście osób. Dopiero w 2010 roku, kiedy straże miejskie i gminne zaczęto wyposażać w fotoradary, a policję w coraz nowocześniejszy sprzęt (między innymi wideorejestratory i ręczne mierniki prędkości, pozwalające na dokonywanie pomiarów nawet z 800 metrów), ograniczono też prędkość na drogach, doszło do znacznego spadku liczby zabitych ? z 5400 do 3907. Nie należy w tym miejscu zapomnieć o zarządcach dróg, którzy również dołożyli swoją cegiełkę do budowania bezpieczeństwa (choć mają jeszcze wiele do zrobienia). By uzyskać taki rezultat, trzeba było oczywiście nakładać mandaty na tych, którzy nie byli w stanie poskromić swojej żądzy prędkości. Ale to właśnie kary spowodowały, że wielu się opamiętało, zwolniło i dzięki temu nadal cieszy się życiem. Wśród państw Europy gorzej niż na polskich drogach jest tylko na Malcie, w Rumunii i Bułgarii. Pozostałe kraje wyprzedzają nas w staraniach o poprawę bezpieczeństwa. A w Polsce media, zamiast kreować właściwe postawy i uświadamiać społeczeństwo w zakresie zagrożeń, wyrażają tylko niezadowolenie z ustawiania nowych fotoradarów. Ja też jestem uczestnikiem ruchu. Każdego dnia na drodze spotykam czujne oko fotoradaru, i choć tak jak każdy inny trochę się denerwuję na jego widok, to jednak, ponieważ zdaję sobie sprawę z liczby wypadków i ofiar śmiertelnych, a leży mi na sercu życie bliskich mi osób, przyjaciół, znajomych, nie boję się mandatu. Mamy taryfikator, więc każde wykroczenie ma swoją cenę. A zdrowie i życie są bezcenne. Im szybciej to zrozumiemy, tym większą szansę będziemy mieli na przeżycie na drodze. Pragniemy bezpieczeństwa? Zacznijmy od siebie, od naszych postaw. Sytuacja nie ulegnie poprawie, jeśli będziemy zwalać winę na zły stan dróg, niewłaściwe oznakowanie, innych uczestników ruchu itd. Na Łotwie, gdzie odnotowano największą w Europie poprawę stanu bezpieczeństwa, władze wyposażyły wszystkich policjantów (bez względu na wydział, w jakim pracują) w ręczne mierniki prędkości, jednocześnie znacznie podnosząc wysokość mandatów za przekroczenie prędkości. Zaczęto więc od zwalczania kierujących przekraczających prędkość, i to na masową skalę. Efekt w postaci ograniczenia liczby wypadków nie podlega żadnym wątpliwościom. U nas piętnuje się decyzję o zakupie 300 fotoradarów, które ma użytkować Inspekcja Transportu Drogowego, przeliczając wszystko na pieniądze, a nie na zmniejszenie liczby wypadków i ich ofiar. Jestem przekonany, że wszyscy ci, którzy dzisiaj krytykują ten pomysł, za trzy, cztery lata będą się wstydzić takiej postawy. Łatwo jest policzyć ofiary wypadków. Nie potrafimy za to sprawdzić, ilu osobom fotoradary ocalą życie. Zasadność automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym potwierdzają również tegoroczne statystyki. W okresie od stycznia do września 2011 r. na drogach zginęły 2992 osoby. W analogicznym okresie tego roku - 2553, czyli o ponad 400 osób mniej niż rok wcześniej. Spadła również liczba wypadków i rannych. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku policja odnotuje najmniejszą od lat liczbę ofiar. Przy ciągle wzrastającej liczbie zarejestrowanych pojazdów spadek można tłumaczyć rzetelną pracą wszystkich podmiotów dbających o bezpieczeństwo: policji, Inspekcji Transportu Drogowego, straży miejskich i gminnych oraz zarządców dróg.


Marek Rupental

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0