Motoryzacja ewoluuje w błyskawicznym tempie. Tydzień bez nowego modelu czy chociażby innowacyjnego rozwiązania technicznego, systemu wspomagającego kierowcę, czy świeżego trendu stylistycznego jest tygodniem straconym. Można też zauważyć zmieniające się postawy kierowców.

Przez lata chcieliśmy posiadać samochód. Wybrać kolor, tapicerkę, koła, dbać o stan techniczny pojazdu, inwestować w przeglądy czy różnego rodzaju modyfikacje. Utrata wartości, rosnące stawki ubezpieczeń, uzależnione od emisji dwutlenku węgla podatki za eksploatację, strefy parkowania oraz konieczność uiszczenia opłat za wjazd do wybranych miast zaczęły skłaniać kierowców do chłodniejszego spojrzenia na cztery kółka. Czy naprawdę muszą być aż takim obciążeniem dla portfela? Nic dziwnego, że z roku na rok rośnie grono osób chcących użytkować samochody, nie martwiąc się o dodatkowe, często ukryte, koszty. Zmiana oczekiwań, z pozoru niewielka, okazuje się brzemienna w skutki.


Wytwórcy samochodów zauważyli zmieniające się preferencje klientów i spróbowali odpowiedzieć na potrzeby rynku. Podstawowe gwarancje ulegają wydłużeniu, dostępne są pakiety pokrywające wydatki serwisowe, można dopłacić za bardziej rozbudowane pakiety gwarancyjne. Altruizm? Nic z tych rzeczy. Trzonem klienteli niektórych marek byli tzw. wierni klienci, których coraz trudniej utrzymać. Kierowcy w mniejszym stopniu przywiązują się do samochodów, chętniej szukają nowości. Wymiany aut po dwóch ? trzech latach od zakupu przestały kogokolwiek szokować. Szybsza rotacja produktów zmieniła podejście do ich konstrukcji. Wiele osób twierdzi, że auta sprzed lat były bardziej solidne i długowieczne. Jest w tym sporo prawdy. Inżynierowie nie ukrywają, że konstrukcja nowoczesnych silników ma zapewnić 200 ? 300 tysięcy kilometrów bezawaryjnego przebiegu. Podobną żywotność wykazują dwusprzęgłowe skrzynie biegów. Naprawy kluczowych podzespołów oczywiście są możliwe, jednak ich rzetelne przeprowadzenie kosztuje krocie. Z analogiczną sytuacją mieliśmy do czynienia w świecie... telefonów komórkowych. Od solidnych, niemal niezniszczalnych aparatów przeszliśmy do estetycznych, ale szybko starzejących się i łatwych do zepsucia smartfonów. Można je naprawiać, ale konstrukcja urządzenia nie ułatwia zadania. Rośnie stopień integracji i zależności między komponentami - wyłączników z taśmami, szybek z ekranami... O telefonach w kontekście samochodów nie wspominamy przypadkowo. Wymiana telefonów na nowe, jak i samochodów, jest dużo łatwiejsza niż przed laty. Systematycznie wprowadzane są świeże formy finansowania, które mają zachęcać do częstszych zmian sprzętu. Przez długi czas rynek tego typu usług należał do zewnętrznych podmiotów - banków i firm leasingowych. O swój kawałek tortu coraz skuteczniej upominają się producenci pojazdów. Ich wewnętrzne banki kuszą niskimi ratami, zerowym wkładem własnym, możliwością odkupu czy zwrotu samochodu. Per saldo jest to opłacalne - pieniądze zostają w koncernowej kasie, więc klientowi można częściowo pójść na rękę.


Wynajem długoterminowy, świetnie znany firmom, zaczyna być odkrywany przez klientów indywidualnych. To rozbudowane narzędzie, które zapewnia dostęp do samochodu, a także rozwiązuje kwestię wydatków związanych z serwisem, wymianą opon, uszkodzeniami czy utratą wartości rezydualnej. Przez cały okres obowiązywania umowy pojazd należy do wypożyczającego, który bierze na siebie wszelkie formalności oraz późniejszą odsprzedaż auta. Jednych do wynajmu długoterminowego przekonuje brak ukrytych kosztów, innych - elastyczność umów, zachowanie zdolności kredytowej czy możliwość wymiany auta na inne. Usługa nie jest pozbawiona wad. Za miesięczną eksploatację miejskiego samochodu trzeba zapłacić ok. 1300 ? 1600 zł, obowiązują limity kilometrów (2500 ? 5000 km/mc), a wykup pojazdu po wygaśnięciu umowy nie zawsze jest możliwy.


Istnieją też bardziej radykalne rozwiązania. Wspomnieliśmy, że potrzeby kierowców ewoluują. Coraz większa grupa nie chce posiadać auta na własność - jest zainteresowana wyłącznie możliwością jego doraźnego użytkowania. Akcja wywołuje reakcję. Sieci wypożyczalni pojazdów rosną w siłę. Przez lata obowiązywały stawki dobowe. Powoli są wprowadzane stawki godzinowe, a nawet... minutowe! Z ostatnim przypadkiem mamy do czynienia w wyspecjalizowanych sieciach wynajmu, np. car2go oraz Autolib’. Obie firmy opracowały regulaminy, które zachęcają do częstego, ale jednocześnie krótkiego wynajmu aut. Mamy więc do czynienia ze swoistymi taksówkami, pozwalającymi na sprawne przemieszczenie się z punktu A do punktu B. Po dotarciu do celu odstawiamy auto na przeznaczony do tego parking, a opłata przestaje być naliczana. Zyskują wszyscy. Z samochodów może skorzystać większa liczba osób, a utrzymanie ich w ciągłym ruchu zapewnia wypożyczalni większe przychody. Po dotarciu do punktu docelowego nie trzeba martwić się o miejsce do parkowania. Wypożyczalnie dysponują własnymi kopertami, a ich liczbę starano się dopasować do preferencji klientów. Sytuacje, w których wszystkie miejsca na danej ulicy są zajęte, nie należą do częstych.


Aktualnie sieć car2go działa w czternastu miastach zachodniej Europy. Osoby, które przystąpiły do programu, mają do dyspozycji blisko 6000 smartów. Kolejnych kilka tysięcy aut krąży po ulicach największych aglomeracji Ameryki Północnej. Działalność wypożyczalni Autolib’ ogranicza się do terenu Paryża. Ponad 100 tysięcy klientów ma do dyspozycji 2000 specjalnie przygotowanych samochodów z napędem elektrycznym ? 68-konnych Bolloré Bluecar. Skala działalności obu wypożyczalni jest na tyle duża, że chyba nikt nie pokusi się o stwierdzenie, iż są to niszowe projekty, które cieszą się śladowym zainteresowaniem.


Sukces minutowych wypożyczalni przypieczętowała ich dobrze przemyślana formuła. Koszty przystąpienia do programu są niskie, a pełna godzina jazdy kosztuje 11 ? 18 euro. Dużo? Zastanówmy się, ile zapłacilibyśmy za godzinną podróż taksówką albo ile wydalibyśmy na jazdę własnym samochodem. Przypominamy, że w wyspecjalizowanych wypożyczalniach car2go oraz Autolib’ płacimy wyłącznie za korzystanie z auta. Nie trzeba martwić się utratą wartości, przeglądami, ubezpieczeniem, myciem, odkurzaniem, a nawet ładowaniem akumulatorów czy tankowaniem. Wszystko zostało wliczone w cenę wynajmu. Mało tego. Kto w programie car2go zatankuje na koszt wypożyczalni smarta mającego w baku mniej niż 1/4 paliwa, otrzymuje darmowe 10 czy 20 minut jazdy. Korzystający z wypożyczonego pojazdu powinni wykazywać się samodyscypliną. Zgubienie karty dostępowej czy kluczyków do tanich nie należy. Słone są również finansowe kary za stłuczki, czyszczenie nadmiernie zabrudzonego wnętrza, przeparkowanie nieprawidłowo ustawionego pojazdu oraz obsługę mandatów.


Innowacyjnych wypożyczalni nie ma jeszcze w Polsce. Czy jesteśmy otwarci na tego typu innowacje? Lata motoryzacyjnej nędzy sprawiły, że mamy wiele do nadrobienia. Rynek wchłania ogromną liczbę leciwych pojazdów. Powodem nie jest wyłącznie ograniczona zamożność Polaków. Wiele osób woli kupić mocno wyeksploatowany samochód marki Premium. Prestiżowe logotypy na masce są w cenie. Czy ma to sens? Każdy musi ocenić we własnym zakresie. Wymiana pokoleń z pewnością zmieni sytuację. Coraz więcej osób przekonuje się do współdzielenia pojazdów. Serwis blablacar.pl pozwala na wyszukanie kierowców podróżujących między konkretnymi miejscowościami, ustalenie szczegółów przejazdu i ceny. Nowością na polskim rynku jest aplikacja Uber, która pozwala na zamawianie usługi przewozu, jak również zgłoszenie swojej kandydatury jako kierowcy. Debiut aplikacji wzbudził sporo kontrowersji - najgłośniej protestują korporacje taksówkarskie. Niejasna sytuacja prawna czy brak odgórnej kontroli może ograniczyć zainteresowanie usługą. Sukces Ubera w USA dowodzi, że rynek jest zainteresowany specyficznymi usługami. Pojawiają się też inne narzędzia - np. dające możliwość wynajęcia własnego samochodu. Warto obserwować raczkujące projekty. Nawet jeżeli nie przetrwają próby czasu, potwierdzają, że formuła korzystania z pojazdów jest otwarta, a zmieniające się potrzeby społeczeństwa i zyskujące na popularności aplikacje multimedialne otwierają nowe, nieznane wcześniej rozdziały w historii motoryzacji.


Łukasz Szewczyk


 

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0