Dobra umowa to podstawa!

Każdy z nas podpisał kiedyś jakąś umowę, choćby o pracę, kredyt, kupna-sprzedaży. Mimo że nakłada na nas pewne obowiązki, czujemy sens jej zawierania. Chodzi m.in. o zachowywanie pewnych standardów. Zdaję sobie sprawę, że umowa wiążąca kursanta ze szkołą jazdy to temat drażliwy i trudny, ale zarazem wart poruszenia…

Dlaczego umowa jest taka ważna? Bo układa reguły współpracy na linii szkoła jazdy – kursant – rodzice. Powinna być tak skonstruowana, żeby każda ze stron wiedziała, do czego się zobowiązuje oraz jakie na niej ciążą prawa i obowiązki. Przydaje się w sytuacjach spornych. Można do niej wtedy zajrzeć i – jeżeli stosowny paragraf regulował daną kwestię – problem rozwiązany. Unikniemy w ten sposób nerwów i wzajemnych pretensji.

Bądźmy szczegółowi!

Umowa powinna jasno i precyzyjnie określać, do czego zobowiązuje się ośrodek szkolenia kierowców. Ma odpowiedzieć na ważne kwestie: czy materiały szkoleniowe, badania lekarskie, e-learning są w cenie kursu, jakimi pojazdami dysponuje szkoła, w jakich dniach i godzinach prowadzone są zajęcia teoretyczne i praktyczne. Ale nie tylko. Umowa powinna regulować zasady płatności na kurs, a także sytuacje, gdy kursant nie stawia się na jazdy z własnej winy, przerywa kurs lub w ogóle rezygnuje ze szkolenia.

Umowa musi również zawierać informacje, czy instruktor podjeżdża po kursanta we wskazane miejsce, a może szkolenie rozpoczyna się w wyznaczonym przez ośrodek szkolenia kierowców miejscu. Kursant ma prawo wiedzieć o wielu rzeczach. Na przykład o tym, czy szkoła jazdy podstawia samochód szkoleniowy na egzamin. A jeśli tak, to jaki jest tego koszt, jak rozwiązano kwestię odpowiedzialności za auto.

Warto opisać też schemat postępowania w przypadku, gdy kursant spóźnia się na szkolenie praktyczne i nie informuje o tym szkoły jazdy.

Sposób na krnąbrnych 

W umowie koniecznie powinna znaleźć się informacja o odpowiedzialności kursanta za ewentualne szkody pojazdu lub wyrządzone instruktorowi nauki jazdy. Szkoła powinna jasno i wyraźnie określić, czy kursant ponosi jakąkolwiek odpowiedzialność, jeśli tak, to w jakim zakresie. Przykład? Proszę bardzo. Umyślne uszkodzenie samochodu szkoleniowego lub motocykla – czy kursanta mogą za to spotkać konsekwencje.

Coraz częściej szkoleniowcy mają do czynienia z krnąbrnymi uczniami oraz bardzo wymagającymi rodzicami. Dla młodych kursantów kurs prawa jazdy to tylko przykry obowiązek. Ich zachowanie jest na tyle niebezpieczne, że warto mieć w umowie mechanizmy, które będą chroniły instruktora nauki jazdy. Chodzi mi np. o możliwość przerwania zajęć z powodu chamskiego i nieodpowiedzialnego zachowania kursanta.

No i jeszcze podstawa – w umowie koniecznie powinna znaleźć się informacja o tym, że kursant na zajęcia ma przyjść trzeźwy, wypoczęty i z kartą zajęć praktycznych.

Diabeł i święcona woda

W umowie możemy też umieścić punkt dotyczący wykorzystania wizerunku lub danych osobowych kursanta w celach promocyjnych. Wiele szkół jazdy ma swoje profile na portalach społecznościowych. Warto mieć zgodę kursanta na wykorzystanie zdjęcia samochodu, w którym dana osoba się uczy.

Myślę, że dobrym pomysłem jest także umieszczenie informacji o osobie, która w razie powstania sytuacji konfliktowej będzie władna rozwiązać problem. Chodzi mi o kierownika ośrodka szkolenia kierowców. Możemy wpisać jego adres e-mailowy lub numer kontaktowy. Może kursant będzie chciał zmienić instruktora lub pochwalić pracę szkoleniowca?

W umowie, którą zawrzemy z kursantem, może być zawartych jeszcze więcej informacji, praw i obowiązków. Ale ważne są podstawy, bo one dają nam pewność, że działamy w pewnych granicach. Takich, których żadna ze stron podpisujących umowę nie powinna przekraczać.

Szkoły jazdy działające rzetelnie i budujące swoją strategię na zaufaniu zawsze podpisują umowy z kursantem. Nie jest to dla nich żadna nowość. Ale są też ośrodki funkcjonujące na granicy prawa. Ich jedyną metodą na przyciągnięcie kursanta jest gwarancja niskiej ceny. One boją się podpisywania umów jak diabeł święconej wody. Może więc szkoły jazdy, które to robią, powinny się tym chwalić na swoich stronach internetowych i pokazywać kursantom, że działają zgodnie z prawem, są rzetelne i uczciwe wobec swoich klientów?

Marcin Zygmunt, instruktor nauki i techniki jazdy

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.