Do czego służy kierunkowskaz? Felieton Piotra Ruckiego

Pytanie zawarte w tytule z pozoru jest banalnie proste, wręcz śmieszne. Kierunkowskaz, jak mówi nazwa, służy do wskazania kierunku jazdy. I tyle. Lub aż tyle.

W latach 20. XX wieku po świecie jeździło już tak wiele aut, że podczas zmiany pasa ruchu lub kierunku ruchu dochodziło do wielu wypadków drogowych. Manewry te sygnalizowano wtedy wyciągnięciem ręki za obrys pojazdu. Nie było to jednak działanie ani wygodne, ani dobrze widoczne dla innych. Dlatego w pewnym momencie zaczęto sygnalizować manewry za pomocą mechanicznego urządzenia – ramienia z elementami odblaskowymi. W latach 50. pojawiła się wersja migacza, jaką znamy do dzisiaj. Tyle historii.

Nieskomplikowany przyrząd

Używanie kierunkowskazu lub, jak kto woli, migacza nie jest skomplikowane, nie wymaga użycia siły, jakichś wielkich umiejętności, wiedzy… Hm, nie, wiedzy jednak wymaga. Zatem kiedy należy włączyć kierunkowskaz? Dowiemy się tego z ustawy Prawo o ruchu drogowym. Zacytujmy art. 22 ust. 5: „Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru”.

Jak zatem interpretować ten zapis? I czy jest tu coś do interpretowania? To po prostu instruowanie o konieczności włączenia migacza przed planowanym manewrem zmiany pasa ruchu lub zmiany kierunku ruchu. Nie za wcześnie, ale i nie za późno, tak żeby inni uczestnicy ruchu mogli to dostrzec i odpowiednio zareagować. Ma być przejrzyście i przede wszystkim bezpiecznie. A jak jest w rzeczywistości? Różnie.

Moda na nieużywanie

Coraz częściej spotyka się na drodze kierowców, którzy włączają migacz w  ostatniej chwili lub w ogóle tego nie robią. Ma to oczywiście wpływ na poziom (nie)bezpieczeństwa na drodze. Czasem słyszy się komentarze, że panuje moda na niewłączanie kierunkowskazów. Skąd się to bierze? W żartach można odpowiedzieć, że kierowcy oszczędzają żarówki, bo są drogie, szczególnie w niektórych modelach aut.

Włączanie migacza w ostatniej chwili lub niewłączanie go w ogóle jest niebezpieczne. A czy włączanie kierunkowskazu za wcześnie także może wywołać niebezpieczeństwo? Naturalnie tak. Jeśli włączymy kierunkowskaz sygnalizując chęć skrętu na najbliższym skrzyżowaniu, ale przed nim znajduje się np. wyjazd z jakiegoś parkingu, to włączający się do ruchu kierowca może uznać, że chcemy skręcić na ten parking i wyjechać nam pod koła. To są sytuacje oczywiste.

Niestety, wielu kierowców ma duże problemy z prawidłowym sygnalizowaniem zmiany kierunku ruchu na skrzyżowaniach z tzw. pierwszeństwem łamanym. Jest to na polskich drogach dosyć częsty widok. Spora część kierowców nie uważa jazdy tzw. główną drogą, czyli z pierwszeństwem, za zmianę kierunku ruchu. Stąd mylnie zakładają, że nie ma potrzeby sygnalizowania tego manewru. Dlaczego tak się dzieje? Zakładam, że żaden instruktor w Polsce tak nie uczy. Pomijam fakt, że tak oznakowane skrzyżowanie w ogóle stanowi spore wyzwanie dla wielu kierowców.

Bo tak!

A co z pasem ruchu służącym tylko do skrętu w prawo czy w lewo, na którym jest znak poziomy P-8d albo P-8b? Wielokrotnie dyskutowałem z kierowcami, którzy przekonywali mnie, że nie ma potrzeby sygnalizowania kierunkowskazem zamiaru zmiany kierunku ruchu, będąc już na pasie z tymi znakami poziomymi. Na pytanie, dlaczego tak uważają, często padała odpowiedź: „Bo tak, bo z tego pasa i tak nie można pojechać w innym kierunku”.

Podobnie tłumaczą niewłączanie migacza w sytuacji, gdy zmiana kierunku ruchu wymuszona jest znakiem nakazu, np. C-2 („nakaz jazdy w prawo za znakiem”). Znak nakazuje skręcić w prawo, więc nie można pojechać w innym kierunku. Więc migacz jest nie potrzebny. I już.

Są również sytuacje, gdy interpretacja przepisów dotycząca używania kierunkowskazów jest różna. Wszyscy znamy zadanie egzaminacyjne „zatrzymanie pojazdu w miejscu wskazanym przez egzaminatora”. Egzaminator wskazuje miejsce, a kandydat na kierowcę ma się zatrzymać zgodnie z przepisami i bezpiecznie. Czy jadąc prawym pasem i zatrzymując się przy prawej krawędzi jezdni zmieniamy pas ruchu? Nie, czyli nie musimy włączyć kierunkowskazu. Ale czy czytelność naszego manewru nie będzie lepsza i bezpieczniejsza, jeśli użyjemy migacza? Oczywiście, że będzie.

„Ronda” podzieliły Polaków

Najbardziej kontrowersyjna w kontekście używania kierunkowskazów jest jazda po skrzyżowaniu o ruchu okrężnym. Niestety, jest to rodzaj skrzyżowania, który podzielił Polaków. Część kierowców na rondach włącza „kierunki”, inni tego nie robią. Różne regiony Polski, różne interpretacje. Instruktorzy, egzaminatorzy, policjanci ruchu drogowego, fachowcy zajmujący się ruchem drogowym nie mogą dojść do porozumienia. Dlatego nie ma co tego wymagać od kierowców. Miejmy nadzieję, że kiedyś na tyle zmienimy w Polsce przepisy, że będą bardziej przejrzyste i proste!

Piotr Rucki, właściciel warszawskiej szkoły jazdy Elmol

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.