Dlaczego pytamy Google o cenę egzaminu?

strona internetowa google

Jak co roku Google, amerykański gigant z Doliny Krzemowej, postanowił opublikować raport, jakie hasła najczęściej wpisują do wyszukiwarki jej użytkownicy. Okazuje się, że jeśli w 2016 roku pytali o ceny, bardzo często interesował ich koszt egzaminu na prawo jazdy.

Google sprawdził popularność wyszukiwań w kilkunastu kategoriach, m.in.: ludzie, wydarzenia, tematy, o których się mówiło, filmy, aktorzy, programy telewizyjne czy sportowcy. Ponadto amerykański gigant z branży internetowej postanowił upublicznić najczęstsze zapytania zaczynające się od słów: jak, gdzie, ile kalorii oraz ile kosztuje. Okazuje się, że jeśli chodzi o ceny, Polacy najczęściej pytali o koszt Spotify (internetowy serwis oferujący użytkownikom dostęp do utworów muzycznych – przyp. red.), badania wody oraz… egzaminu na prawo jazdy.

Zaskoczony dyrektor

Postanowiliśmy sprawdzić, z czego wynika takie zainteresowanie, poza oczywistym faktem, że prawo jazdy jest obecnie towarem bardzo pożądanym.

Na początek sprawdzamy, czy informacje o cenach egzaminów są ogólnodostępne; może trudno do nich dotrzeć? Wchodzimy losowo na strony pięciu wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego z Warszawy, Szczecina, Poznania, Łodzi i Białegostoku. Na każdej jest widoczna zakładka „Egzaminy”. W niej podany jest szczegółowy, ujęty w tabelę, cennik. Są tam wyszczególnione opłaty za egzamin teoretyczny oraz praktyczny każdej kategorii. Ceny są jednakowe, ponieważ wysokość opłaty za zdobycie uprawnień kierowcy reguluje ustawa z 2013 roku.

Skąd więc tak często zadawane wszechwiedzącej wyszukiwarce pytanie?

– Jestem zaskoczony, ponieważ cena jest jedna dla całego kraju i podana na stronie każdego WORD-u – mówi Paweł Guzik, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Poznaniu. – Zrozumiałbym, gdyby użytkownicy pytali, ile kosztuje kurs, bo tu ceny się różnią, często znacznie. Ale egzamin?

Wicedyrektor przyznaje, że zainteresowanie egzaminami na prawo jazdy, zwłaszcza kategorii B jest duże. Jednak nie jest to kwestia kończącego się roku, tylko kilku ostatnich lat i nie zmieniła się w tym czasie znacząco.

– Co roku przeprowadzamy około 100 tys. egzaminów – mówi Guzik. – To nie oznacza, że jest to dokładnie tyle osób, bo często ludzie powtarzają egzamin. W zeszłym roku był boom i chętnych było więcej, zwłaszcza w listopadzie. Ale to wynikało z informacji o tym, że mają wejść w życie nowe przepisy dotyczące uzyskania uprawnień. Teraz, kiedy wiadomo, że zaczną obowiązywać w czerwcu 2018 roku, trochę się uspokoiło.

Młodzi ufają wyszukiwarce

Kluczem do zagadki, dlaczego tak wiele jest zapytań w Google o cenę egzaminu, może być wiek większości zdających.

– Kiedyś samochód traktowaliśmy jak luksus, jak coś, czym można było się pochwalić – dodaje Guzik. – Teraz to jest narzędzie pracy i właściwie do codziennego funkcjonowania. Zdecydowana większość naszych klientów to ludzie, którzy właśnie skończyli 18 lat i, po prostu, już mogą zrobić prawo jazdy, więc naturalną koleją rzeczy robią kurs i zapisują się na egzamin. Starsi, jeśli mieli się zdecydować na zdobycie prawa jazdy, zrobili to już dawno. Czasami zdarzają się seniorzy, czasami osoby w wieku 40 czy 50 lat, które do tej pory nie miały uprawnień, ale zmieniły pracę i ich potrzebują.

Może więc fakt, że zdający to głównie przedstawiciele pokolenia Y, które za swoje naturalne środowisko uważa internet i w Google szuka odpowiedzi na każde pytanie, jest odpowiedzią na nasze pytanie?

Podobnie sprawę wyjaśnia też zastępca dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Kielcach.

– Najwięcej zdających to ludzie młodzi, czyli użytkownicy internetu – mówi Karol Wilczyński. – Myślę, że może szukają bardziej kompleksowej informacji, dotyczącej wszystkich kosztów uzyskania prawa jazdy, wraz z kursem. Może być też tak, że po prostu współczesnemu użytkownikowi jest wygodniej szukać przez wyszukiwarkę niż przez stronę konkretnego WORD-u. To samo obserwuję w przypadku portali społecznościowych. Na Facebooku są grupy, w których często pojawia się pytanie, jaka szkoła jazdy w Kielcach uczy najlepiej. A przecież my co kwartał robimy takie podsumowanie i wysyłamy do starostwa powiatowego, które publikuje dane o zdawalności na swojej stronie. Ale ludzie tam nie wchodzą. Wolą zapytać innych, co może być złudne, bo przecież w takich grupach działają też ludzie związani ze szkołami i robiący w tej sposób reklamę.

Anna Łukaszuk

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.