Polskie firmy transportowe narzekają, że brakuje im pracowników. Dlatego coraz częściej decydują się na zatrudnianie kierowców ze Wschodu, głównie z Ukrainy. Większość musi jednak najpierw odbyć kwalifikację wstępną i zdać testy. Jeśli nie znają języka polskiego, pojawia się problem. Bo jedne urzędy wojewódzkie dopuszczają korzystanie z pomocy tłumaczy przysięgłych, zaś inne nie. A wszystko dlatego, że kwestia ta jest całkowicie pomijana w polskim przepisach.

Bezpośredni udział polskiego sektora transportu i gospodarki magazynowej w PKB wzrósł w latach 2004-2014 z 5,4 do 6,5 proc. - wynika z raportu „Rynek pracy kierowców w Polsce”, przygotowanego przez PwC na zlecenie i przy współpracy ze Związkiem Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”. Jednak w tym samym czasie tempo wzrostu przewozów było znacznie szybsze niż tempo przyrostu taboru oraz zatrudnienia. Oznacza to, że w okresie tym wzrosła zarówno efektywność wykorzystania taboru, jak i intensywność pracy kierowców. Aby umożliwić powrót do relacji pracy przewozowej wykonywanej przez sektor i liczby kierowców z roku 2004, ich zatrudnienie powinno być o około 20 proc. wyższe niż obecnie.


Na podstawie informacji o liczbie osób odbywających co roku szkolenia okresowe oraz uzyskujących kwalifikacje eksperci PwC oszacowali, że liczba kierowców pojazdów ciężarowych i pasażerskich wynosi obecnie ok. 600-650 tysięcy. Tym samym około 20-procentowa skala niedoboru oznacza, że na rynku powinno być obecnie o ponad 100 tysięcy aktywnych kierowców zawodowych więcej.


Przepisy nie są dostosowane do rynkowych realiów


Jak firmy przewozowe próbują radzić sobie z niedoborem pracowników? Starają się zatrudniać rosyjskojęzycznych kierowców ze Wschodu, głównie obywateli Ukrainy i Białorusi. Jednak większość z nich (ci, którzy uzyskali prawo jazdy kategorii D1, D1 + E, D lub D + E po 10 września 2008 roku oraz kategorii C1, C1 + E, C lub C + E po 10 września 2009 roku), zanim podejmie pracę, musi odbyć szkolenie w ramach kwalifikacji wstępnej. Kończy się ono testem kwalifikacyjnym organizowanym przez komisję powołaną przez wojewodów.


I tutaj pojawia się problem. Część kierowców z Ukrainy i Białorusi nie posługuje się językiem polskim tak dobrze, żeby bez problemu ukończyć szkolenie i zdać testy kwalifikacyjne. O ile nie ma większych problemów z tym, żeby szkolenie odbywało się w języku rosyjskim, o tyle duży kłopot stanowią testy przeprowadzane przez urzędy wojewódzkie. Dlaczego? Bo polskie przepisy nie regulują kwestii udziału tłumaczy w testach kwalifikacyjnych albo udostępniania testów w językach innych niż polski. Zapisów na ten temat nie ma w ustawie o transporcie drogowym ani w rozporządzeniu w sprawie szkolenia kierowców wykonujących przewóz drogowy.


Jest zapotrzebowanie…


Doprowadziło to do przedziwnej sytuacji. Na przykład w województwie lubuskim tamtejszy urząd wojewódzki nie zezwala na korzystanie podczas wypełniania testów kwalifikacyjnych z pomocy tłumaczy przysięgłych. Taki problem zgłosili do nas właściciele ośrodków szkolenia z północno-zachodniej części Polski. A jak jest w innych urzędach wojewódzkich? No właśnie, różnie…


- Do testów kwalifikacyjnych komisja powołana przez wojewodę zachodniopomorskiego dopuszcza udział tłumaczy - mówi Piotr Pieleszek z biura prasowego Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. - Przepisy pozwalają na udział obcokrajowców w kursach kwalifikacyjnych dla kierowców wykonujących przewóz drogowy, choć temat samych testów (egzaminu) pomijają. Komisja uznała więc, że jeśli obcokrajowcy mogą uczestniczyć w szkoleniach dla kierowców, to mogą także przystąpić do testów z udziałem tłumacza.


Z podobnego założenia wyszli urzędnicy z Wielkopolskiego oraz Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego.


- Wychodząc naprzeciw rosnącemu zainteresowaniu zdobywaniem świadectw kwalifikacji zawodowych przez kierowców spoza Unii Europejskiej (głównie narodowości ukraińskiej), wojewoda dolnośląski umożliwił im zdawanie testów kwalifikacyjnych w ojczystym języku - informuje Sylwia Jurgiel, rzeczniczka prasowa wojewody dolnośląskiego. - Stosowny zapis regulujący te kwestie znajduje się w regulaminie prac komisji przeprowadzającej testy kwalifikacyjne.


Możemy tam m.in. przeczytać, że w teście kwalifikacyjnym ma prawo uczestniczyć tłumacz przysięgły, którego udział zapewnia sobie osoba egzaminowana, jeżeli nie włada językiem polskim w stopniu umożliwiającym jego odbycie.


- Ponadto do ośrodków szkolenia zostało skierowane odrębne pismo informujące o zasadach i wymogach stawianych przez komisję w takim przypadku - wyjaśnia Sylwia Jurgiel.


…czy go nie ma?


Zupełnie inaczej do tej kwestii podchodzi się w województwie podkarpackim, które graniczy z Ukrainą.


- Ze względu na brak zapisu - zarówno w ustawie o transporcie drogowym, jak i w rozporządzeniu ministra infrastruktury w sprawie szkolenia kierowców wykonujących przewóz drogowy - o możliwości udziału w testach tłumaczy, nie dopuszcza się ich do udziału w egzaminach (testach kwalifikacyjnych) - mówi Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego. - W związku z powyższym ośrodki szkolenia, dokonując zapisu obcokrajowców, zwracają szczególną uwagę, aby osoby te posługiwały się językiem polskim w mowie i piśmie. Dopuszczenie tłumacza do testu kwalifikacyjnego stanowiłoby naruszenie obecnie obowiązujących przepisów i mogłoby to skutkować nieważnością przeprowadzonego egzaminu.


Z prośbą o skomentowanie różnych praktyk urzędów wojewódzkich zwróciliśmy się do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa. Odpowiedź jest nieco zaskakująca. Przeczy choćby temu, co usłyszeliśmy w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim.


- Z analizy przeprowadzonej w oparciu o informacje uzyskane z urzędów wojewódzkich wynika, że zapotrzebowanie na przeprowadzanie testów kwalifikacyjnych w językach obcych jest niewielkie bądź go nie ma - twierdzi Szymon Huptyś, rzecznik prasowy MIiB. - Są to pojedyncze przypadki w województwach w skali roku. Jedynie w województwie mazowieckim zaistniało w 2015 roku zapotrzebowanie na przeprowadzenie takich testów dla piętnastu osób, a w województwie wielkopolskim dla 23 osób. Preferowany był język ukraiński, a w dalszej kolejności rosyjski, białoruski i angielski. Wystąpiły pojedyncze przypadki wniosku o przeprowadzenie testu kwalifikacyjnego w języku tureckim i francuskim. W tych przypadkach odbyło się to przy pomocy tłumacza przysięgłego. Obowiązujące przepisy nie zabraniają udziału tłumaczy w egzaminach. W ocenie Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, wojewoda może również przetłumaczyć, w zależności od potrzeb, zestaw (zestawy) pytań na wybrany język obcy.


Jakub Ziębka

felietonista z działu
Shopping Cart
Brak produktów w Twoim koszyku.
Razem
0,00 
0