Co instruktor wiedzieć powinien?

wypadek samochodowy

Po moich ostatnich artykułach dotyczących funkcjonowania OSK i instruktorów nauki jazdy (a dokładnie ich wiedzy) postanowiłem rozpocząć nowy cykl „Co instruktor wiedzieć powinien?”. Zamierzam poruszać kwestie, które w mojej ocenie są bardzo ważne, niestety często przez koleżanki i kolegów z branży bagatelizowane.

Artykuły będą dotyczyły różnych tematów z zakresu szkolenia i szeroko rozumianej techniki motoryzacyjnej. W pierwszej kolejności zajmę się kolizjami, wypadkami, zdarzeniami drogowymi i ubezpieczeniami. Na początek jednak musimy przypomnieć definicje tych pojęć, które niestety są często mylone lub stosowane wymiennie. To nie powinno się zdarzać!

Definicja ma znaczenie!

Zacznijmy od wypadku drogowego. Pojęcie wprowadza ustawa Prawo o ruchu drogowym (PoRD) (artykuł 44), określając zasady postępowania w sytuacji, kiedy do niego doszło. Definicja wypadku drogowego wynikająca z ustawy jest tożsama z określeniem „zdarzenie drogowe”, gdyż faktyczne przepisy tego aktu prawnego określają bardziej sposób postępowania w sytuacji, kiedy doszło do wypadku drogowego (zdarzenia drogowego), niż to, w jaki sposób dalej to zdarzenie będzie kwalifikowane.

Co z kolei stoi za wyrażeniem „kolizja drogowa”? W ten sposób określa się zdarzenia, co do których stosuje się sposób postępowania opisany w art. 44 ust. 1 pkt 1-4 PoRD, czyli w sytuacji, kiedy w wyniku zdarzenia drogowego nie ma osób poszkodowanych (zabitych lub rannych). Za spowodowanie kolizji drogowej można kierującego ukarać zgodnie z obowiązującymi przepisami w tym zakresie, tj. art. 86 § 1 lub 2 kodeksu wykroczeń. Zatem spowodowanie kolizji drogowej jest wykroczeniem.

Wypadek drogowy to z kolei każde zdarzenie drogowe, w którym są osoby zabite lub ranne, a ich leczenie będzie trwało dłużej niż siedem dni. Taką definicję można stworzyć w oparciu o przepisy kodeksu karnego (k.k.), a dokładnie na podstawie art. 177 w powiązaniu z art. 157 k.k. Zatem należy wyraźnie stwierdzić, że spowodowanie wypadku drogowego jest przestępstwem i należy mieć tego pełną świadomość. O wymiarze kary zadecyduje oczywiście sąd.

Powyższe definicje mają duże znaczenie i nie powinno się mylić lub zamiennie stosować wspomnianych pojęć. Jak sami widzicie, istnieje bardzo duża różnica w odpowiedzialności za spowodowanie kolizji lub wypadku. Zatem wypowiadając się na temat tego, co wydarzyło się na drodze, najbezpieczniej jest mówić o zdarzeniu drogowym. Będzie to informowało odbiorców o tym, co miało miejsce. Nie informujemy o kwalifikacji czynu, jeżeli nie jesteśmy tego pewni.

Oświadczenie sprawcy

Idąc dalej, dochodzimy do kwestii związanych z odpowiedzialnością finansową za skutki wypadku lub kolizji. Z mocy prawa przejmuje ją ubezpieczyciel, zawierający umowę ubezpieczenia OC z właścicielem lub posiadaczem pojazdu mechanicznego, którego kierujący spowodował szkodę. O czym zatem warto pamiętać? Przede wszystkim zwracam uwagę na oświadczenie sprawcy. Proszę pamiętać, że jego spisywanie może mieć miejsce tylko wtedy, gdy jesteśmy w stu procentach przekonani, że mamy do czynienia ze zdarzeniem kwalifikowanym jako kolizja. Innymi słowy, gdy w zdarzeniu nie ma osób rannych lub zabitych. Należy bardzo uważać w zakresie oceny tego, czy są ranni. W sytuacji, kiedy nie mamy pewności, lepiej wezwać policję i pogotowie. Takie działanie nakazuje przepis art. 44 ust. 2 pkt 1 PoRD.

Pamiętajmy, że oświadczenie sprawcy jest dokumentem, w którym sprawca potwierdza okoliczności zdarzenia i przyznaje się do spowodowania kolizji (wypadku w świetle przepisów PoRD). Zatem istotne jest, żeby to sprawca samodzielnie napisał oświadczenie lub wypełnił właściwy druk oraz podał prawdziwe dane i złożył swój podpis. Nie można doprowadzać do sytuacji, że oświadczenie pisze za sprawcę inna osoba, zaś poszkodowany nie sprawdza poprawności podanych danych z danymi widniejącymi w dokumentach sprawcy i pojazdu, którym kierował. Podanie fałszywych danych może później skutkować problemami z uzyskaniem odszkodowania. Sytuacja, kiedy sprawca nie wypisze własnoręcznie oświadczenia, a tylko podpisze dokument, może niestety być pierwszym jego krokiem do odstąpienia od złożonego oświadczenia, popartego argumentem, że w stresie nie wiedział, co podpisuje!

Czyja wina?

Warto wiedzieć również o tym, że w dzisiejszych czasach każda osoba uprawniona (poszkodowany) ma możliwość samodzielnego ustalenia firmy, w której zawarto ubezpieczenie dla pojazdu sprawcy. Wystarczy znać jego numer rejestracyjny lub VIN. Na stronie internetowej Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (www.ifg.pl) dostępna jest baza danych, umożliwiająca sprawdzenie danych firmy ubezpieczeniowej sprawcy. To duże ułatwienie w sytuacji, gdyby sprawca podał nieprawdziwe dane lub wypisał je niewyraźnie. Trzeba zatem zawsze zadbać o zapisanie przynajmniej numeru rejestracyjnego.

Największym problemem jest jednak ustalenie winy za zdarzenie. Dlaczego? Na drodze dochodzi do różnych sytuacji i bardzo ciekawych rozstrzygnięć. Instruktor nauki jazdy dobrze znający przepisy PoRD oraz rozporządzenia towarzyszące ustawie nie powinien mieć problemu z ustaleniem sprawcy pod warunkiem, że będzie się literalnie stosował do przepisów i właściwie je interpretował. Poniżej podaję bardzo ciekawy przypadek, który swego czasu wzbudził wiele kontrowersji.

Instruktor czy kursant?

Droga jednojezdniowa, jednokierunkowa, dwa pasy ruchu. Przejście dla pieszych z sygnalizacją świetlną. Dojeżdża do niego samochód osobowy. Wjeżdża na żółtym lub możliwe, że na czerwonym świetle (na granicy, trudne do ustalenia, brak monitoringu). W tym samym czasie na przejście z chodnika wjeżdża rowerzysta. Twierdzi, że na sygnalizatorze dla pieszych wyświetlany był sygnał zielony. Dochodzi do zderzenia samochodu z rowerzystą na obszarze przejścia dla pieszych. Kogo uznać za winnego? W tej sprawie sporządzono kilka opinii biegłych, a jej rozstrzygnięcie jest banalne (co zauważył sąd w wyroku skazującym rowerzystę). Otóż kwestię reguluje art. 17 ust. 1 pkt 2 ustawy PoRD. „Włączanie się do ruchu następuje (…) przy wjeżdżaniu (…) na jezdnię z pobocza, z chodnika lub z pasa ruchu dla pojazdów powolnych”. Żeby tak rozstrzygać winę za zdarzenia drogowe, zwyczajnie warto znać dobrze obowiązujące przepisy.

Pozostaje jeszcze kwestia często zadawanego pytania: kto jest winny – instruktor czy kursant? Tutaj na wstępie trzeba wyraźnie zaznaczyć, że zupełnie inaczej ma się sprawa w zakresie prowadzenia szkolenia motocyklem, inaczej samochodem. W sytuacji, kiedy kursant samodzielnie kieruje motocyklem, jednoznaczne jest, że jeżeli doprowadzi do kolizji lub wypadku, to jest sprawcą i tylko on ponosi winę za zdarzenie. Instruktor nie ma wówczas możliwości kierowania pojazdem za kursanta.

Kwestia dotycząca prowadzenia szkolenia w samochodzie jest dużo bardziej złożona. Kiedy pojazd nauki jazdy, w którym znajdują się osoba szkolona i instruktor (mający w zasięgu przynajmniej hamulec), bierze udział w zdarzeniu drogowym, koniecznym jest udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy instruktor miał możliwość zareagować lub czy zareagował prawidłowo i zrobił wszystko, aby uniknąć zdarzenia. Nie można tak bezkarnie (jak często jest zapisywane w notatkach policyjnych) obwiniać wówczas instruktora za spowodowanie kolizji. Znam przypadki, kiedy na szczęście do zdarzenia drogowego nie doszło, na przykład kiedy kursantka, jadąc prostą drogą, nagle zjechała na pas, którym z przeciwka nadjeżdżała ciężarówka, twierdząc, że chciała sprawdzić, czy instruktor ma odpowiednio dobry refleks!

Marcin Kukawka

Zachęcam do regularnej lektury tekstów z cyklu „Co instruktor wiedzieć powinien”. Jestem również otwarty na propozycje kolejnych tematów do omówienia. Możecie je nadsyłać pod adresem: marcin.kukawka@high.com.pl.

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.