Afera za aferą

Sąd Najwyższy

Trzynaście osób usłyszało zarzuty w sprawie kolejnej już afery korupcyjnej w Pomorskim Ośrodku Ruchu Drogowego. Może grozić im nawet dziesięć lat więzienia.

O sprawie informowała „Gazeta Wyborcza”. Dziennikarze ustalili, że pięciu egzaminatorom postawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, mającej na celu popełnianie przestępstw o charakterze korupcyjnym oraz przyjmowanie korzyści majątkowych. Kolejnych pięć osób – pracowników ośrodków szkolenia kierowców – usłyszało zarzuty dotyczące płatnej protekcji oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentacji dotyczącej odbycia kursu w zamian za korzyść majątkową. Trzem pracownikom PORD prokurator prowadzący postępowanie postawił zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych – mówi w rozmowie z dziennikarzami „GW” Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Policyjny dozór

W związku z podejrzeniami o popełnienie przestępstwa, za które grozi od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności, podejrzani dostali dozór policji oraz zostali zawieszeni w czynnościach służbowych. „Gazeta Wyborcza”, powołując się na słowa informatora, przedstawiła scenariusz tego typu procederu. Według źródła, zwykle tego typu historie mają podobny przebieg. Najpierw oblewa się kursantów, co napędza klientów ośrodkom szkolenia, gdzie z kolei przedstawia się im propozycję odpłatnego załatwienia sprawy.
Dziennikarze „GW” zachodzą jednak w głowę, jak możliwe było załatwianie prawa jazdy, skoro nie wszyscy egzaminatorzy z około 40 zatrudnionych w ośrodku działali w ramach przestępczej grupy. Źródło wyjaśnia sprawę. Według jego relacji, są trzy drogi załatwienia sprawy: „Jeśli jest informacja, że osoby, które zapłaciły za prawo jazdy, mają zdawać np. w Gdyni, wtedy przydziela się na ten dzień do pracy maksymalną liczbę skorumpowanych egzaminatorów. Druga droga to zrozumienie algorytmu losowania. Być może dlatego zarzuty objęły także informatyka ośrodka. Trzecia opcja, jeśli egzaminator nie jest skorumpowany, to forma nacisku osobistego w stylu: Wiesz, to moja kuzynka, nie czepiaj się szczegółów”.

Prokuratura nie podaje zbyt wielu informacji na temat śledztwa, ponieważ niewykluczone są kolejne zatrzymania.

Prawo jazdy za pieniądze

Przypomnijmy, że nie jest to jedyna afera dotycząca praw jazdy w województwie pomorskim. Poprzednia sprawa sięga lutego 2009 roku, kiedy to funkcjonariusze CBŚ zatrzymali pierwszych 40 podejrzanych. Sprawa była rozwojowa, a o rozmiarach łapówkarskiego procederu mogą świadczyć liczby ? na ławie oskarżonych zasiadało 37 osób. To nie wszyscy, którzy usłyszeli zarzuty. W sumie Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku oskarżyła ponad 200 osób, a wśród nich również tych, którzy łapówki wręczali. Najwięcej zarzutów usłyszał wówczas 48-letni Wojciech K., którego prowadzący śledztwo uznali za szefa grupy o charakterze przestępczym.

Kilka miesięcy temu 55 osób – w tym dwóch egzaminatorów lubelskiego WORD-u, usłyszało oskarżenie o płatną protekcję. Główną figurą był jednak mechanik, współpracujący kiedyś z WORD-em w Lublinie. W tej aferze Edward K. od grudnia 2012 do października 2013 roku przekonywał inne osoby, że jest w stanie załatwić zdanie egzaminu praktycznego. Z reguły za jeden egzamin brał tysiąc złotych od osób, którym bardzo zależało na otrzymaniu prawka.

Choć prokuratura nie ujawnia szczegółów śledztwa, to wiadomo, że wśród oskarżonych jest również jeden z właścicieli szkoły nauki jazdy.

Spośród 55 oskarżonych 21 chce dobrowolnie poddać się karze, bez konieczności prowadzenia procesu. Zaproponowali dla siebie więzienie w zawieszeniu oraz grzywny.

mp

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Brak produktów w koszyku.