Volvo testuje autonomiczne ciężarówki

Data publikacji: 19.12.2017

Na torze wyścigowym Slovakia Ring Volvo Trucks zaprezentowało najnowsze samochody ciężarowe, poruszające się w tzw. platooningu. To sposób jazdy połączonych ze sobą elektronicznie zestawów drogowych, które podążają jeden za drugim w niewielkich odległościach, utrzymując wzajemną łączność i wymieniając dane.

Pojazdy synchronicznie przyspieszają, hamują i skręcają zgodnie z ruchem pojazdu prowadzącego konwój.

– Podczas testów na Słowacji instruktorzy Volvo Trucks w bezpiecznych i komfortowych warunkach ćwiczyli hamowanie, manewrowanie i przyspieszanie w konwoju, który docelowo w tej formie będzie się poruszał po drogach całej Europy. Na słowackim torze zaprezentowaliśmy także naszą autonomiczną wywrotkę przeznaczoną do pracy w kopalni, która doskonale radzi sobie nawet w najbardziej wymagającym terenie – mówi Wilhelm Rożewski, menedżer marketingu i komunikacji w Volvo Trucks Poland.

Remedium na brak kierowców zawodowych?

Volvo Trucks mocno zaangażowało się w prace nad autonomicznym pojazdem z kilku powodów. Zaletą tych aut są, zdaniem przedstawicieli firmy, m.in. mniejsze koszty eksploatacji i krótszy czas dostaw (takie pojazdy mogą jeździć bez przerwy i zatrzymywać się tylko na tankowanie). W przyszłości być może dzięki autonomicznym samochodom uda się również rozwiązać problem braku kierowców, z którym od lat zmagają się firmy transportowe w całej Europie.

– W kontekście polskiej branży transportowej, w której według różnych szacunków brakuje od 60 do nawet 100 tys. zawodowych kierowców, ten wątek ma szczególne znaczenie. Jako Volvo Trucks angażujemy się w akcje CSR i wspieramy szkolenie kierowców, czego przykładem jest trwająca już drugi rok akcja „Profesjonalni kierowcy”. W jej ramach przeszkoliliśmy już ponad 450 osób, jednak doskonale zdajemy sobie sprawę, że potrzeby są dużo większe. Dlatego już dziś myślimy o alternatywnych rozwiązaniach i poszukujemy recepty na uniezależnienie firm transportowych od deficytu rąk do pracy – mówi Wilhelm Rożewski.

Niższe koszty, szybszy czas dostaw

Prace nad autonomicznym samochodem ciężarowym nie dotyczą jedynie ciągników siodłowych z naczepą, które każdego dnia możemy spotkać na trasach szybkiego ruchu i autostradach.

– W pierwszej kolejności chcielibyśmy zautomatyzować pojazdy, które poruszają się na terenach zamkniętych, takich jak porty, terminale, pola uprawne, kopalnie czy wysypiska śmieci. Najpierw jednak musimy mieć pewność, że będą one działać bez względu na warunki pogodowe i eksploatacyjne – mówi Hayder Wokil, dyrektor ds. autonomatyki i pojazdów autonomicznych w Volvo Trucks.

Do tego, że automatyzacja transportu drogowego może przynieść wymierne korzyści dla gospodarki, przekonuje także firma konsultingowa PwC, która w ubiegłym roku przedstawiła prognozę na temat rozwoju tej gałęzi transportu. Według ekspertów PwC autonomiczna technologia przyczyni się do obniżenia kosztów zużycia paliwa i transportu od 5 do 30 proc. W praktyce roczna eksploatacja jednego pojazdu może być tańsza nawet o 30 tys. euro. Co ważne, transport autonomiczny znacznie przyspieszyłby czas dostaw, ponieważ nowoczesne samochody ciężarowe mogłyby jechać niemal przez 24 godziny na dobę. Dziś kierowcy muszą przestrzegać ściśle określonych norm i zjeżdżać nawet na kilkunastogodzinne postoje. Pojazd autonomiczny ograniczałoby jedynie kończące się paliwo.

Rewolucja wymagająca zmian

Wraz z obniżeniem kosztów transportu spaść mogą ceny produktów w sklepach, które w znacznej mierze zależą właśnie od kosztów związanych z przewozem towarów. Bardzo prawdopodobne jest również to, że samochody ciężarowe bez kierowców będą dłuższe od obecnych. Już trwają prace nad modelami, których długość sięga 32 metrów, a dopuszczalna masa całkowita aż 70 ton. To również przełożyłoby się na czas przewozów i efektywność firm transportowych.

– Dziś nikt nie podejmie się określenia daty wprowadzenia pojazdów bez kierowców do codziennego ruchu drogowego. To już nie ewolucja, a rewolucja, która wymaga ogromnych zmian w całej transportowej rzeczywistości. Oprócz zmian w prawie, które będą wymagały niezwykle długich i żmudnych badań oraz konsultacji społecznych, konieczne będą duże inwestycje w infrastrukturę, a co za tym idzie – duże wydatki. To oczywiście inwestycja, która z czasem zacznie się zwracać, jednak ze względu na jej rozmiary do tematu należy podchodzić z należytym umiarem i rozwagą – komentuje Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Jakub Ziębka

aaa

« powrót

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz