Trójwymiarowa zebra

Data publikacji: 28.11.2017

Przejścia dla pieszych są newralgicznymi punktami sieci drogowej. Nie sposób przy każdym zamontować sygnalizacji świetlnej, więc bezpieczeństwo zależy od rozsądnego zachowania przechodniów i kierujących.

We wrześniu w islandzkiej miejscowości Ísafjörður pojawiło się trójwymiarowe przejście. Firma Vegamálun Gíh uznała, że nietypowe rozwiązanie zachęci kierowców do zwiększenia uwagi i zredukowania prędkości przed przejściem. Jeżeli rozwiązanie zda egzamin, pojawi się też w innych punktach miasta.

Islandczyk zainspirowany hinduskimi rozwiązaniami

Trójwymiarowe przejście dla pieszych powstało również w Niemczech. Podobnie jak islandzkie opiera się na złudzeniu optycznym – odpowiednio ukształtowanych i cieniowanych pasach. Optyczna iluzja zdała jednak egzamin. Na widok zebry „unoszącej się” kilkanaście centymetrów nad drogą kierowcy zwalniają.

– Takie przejście dla pieszych sprawia, że można odnieść wrażenie, że coś blokuje drogę – wyjaśnia Gauti Ívar Halldórsson, właściciel firmy, która stworzyła nietypową zebrę.

Halldórsson nie kryje jednak, że inspiracją dla niego były rozwiązania, które widział w New Delhi w Indiach. Projekt przedstawiono islandzkiemu ministerstwu transportu oraz policji. W ciągu kilku tygodni został zaaprobowany i można było rozpocząć prace.

Jak wygląda sytuacja w Polsce, wszyscy doskonale wiemy. Nie brakuje przejść nieoświetlonych, z wytartą zebrą czy zniszczoną nawierzchnią, która może utrudnić zatrzymanie samochodu. Na szczęście sytuacja z roku na rok się poprawia. Przejścia są coraz lepiej oznaczone. Nie tylko, jak nakazuje prawo, za pomocą podstawowych znaków – w niebezpiecznych miejscach często montowane są dodatkowe znaki świetlne. W obszarach zabudowanych można spotkać także przytwierdzone do nawierzchni źródła światła. Błyskające na biało „kocie oczy” przypominają kierowcom o konieczności zwiększenia czujności i często wyznaczają linię zatrzymania. Punkty świetlne są dosyć tanie – każdy kosztuje 240 zł. Co ważne, są całkowicie bezobsługowe. Źródłem prądu są panele słoneczne, a gromadzona przez kondensatory energia pozwala urządzeniu nawet na 30 godzin pracy – zachmurzenie nie powoduje więc przerwy w funkcjonowaniu ostrzegawczych lampek.

Polacy też próbują

Ciekawe rozwiązanie zaprezentowała spółka Energa Oświetlenie (pisaliśmy już o tym na łamach „Szkoły Jazdy” – przyp. red.). Inteligentne „smart przejście” zostało wdrożone przy Trakcie Świętego Wojciecha – na jednym z najbardziej niebezpiecznych przejść w Gdańsku. Sercem systemu jest układ analizowania obrazu wideo, który zarządza lampami zamontowanymi na przeciwległych krańcach przejścia. Obraz jest pobierany w odstępie 0,2 s i przekazywany do analizy – algorytm porównuje kolejno pobrane obrazy i w przypadku wystąpienia różnicy określa wielkość obiektu, który różnice spowodował. Na tej podstawie system identyfikuje przechodnia, odróżniając go np. od zwierzęcia czy samochodu. Gdy z przejścia chce skorzystać przechodzień, system automatycznie zwiększa natężenie oświetlenia, powodując, że sylwetka człowieka staje się bardziej widoczna nawet przy bardzo niekorzystnych warunkach pogodowych. Oprawy kierunkowe emitują zogniskowany strumień światła, aby pomalowane na biało pasy były kontrastowo widoczne dla kierowców na tle ciemnej jezdni. Gdy z przejścia nikt nie korzysta, natężenie światła zostaje zmniejszone, by ograniczyć zużycie energii. Taki rodzaj przejścia funkcjonuje także w Grevenbroich w Nadrenii Północnej-Westfalii w Niemczech.

Wyspy i progi

Najprostszym, a zarazem skutecznym sposobem na zwiększenie bezpieczeństwa na przejściach pozostają rozwiązania wymuszające zmniejszenie prędkości – np. progi zwalniające. Egzamin zdały też wprowadzane na drogi krajowe podczas ich modernizacji wyspy, umożliwiające pieszym przekroczenie jezdni w dwóch etapach. Nic nie zastąpi jednak szczególnej ostrożności i zdrowego rozsądku. Piesi nie mogą zapominać, że samochód nie zatrzyma się w miejscu, natomiast kierowcy powinni starać się zrozumieć pieszych, nierzadko bezsilnie stojących przed sznurem samochodów, z których żaden nie zwolni, by umożliwić im pokonanie drogi. W miastach dochodzi do tego bezmyślne parkowanie tuż przy zebrze, co znacznie utrudnia obserwację drogi zarówno zmotoryzowanym, jak i pieszym. Na domiar złego dzieje się to najczęściej na ulicach osiedlowych, gdzie siłą rzeczy ruch pieszych jest bardziej intensywny. Niestety, zarówno straże miejskie, jak i policja nie wydają się przesadnie zainteresowane karaniem za tego typu naruszenia prawa.

Łukasz Szewczyk

aaa

« powrót

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz