Solidarność kontra dyrektor, czyli konflikt w łódzkim WORD-zie

Data publikacji: 13.10.2017

Związkowcy z Solidarności w łódzkim WORD-zie bardzo nisko oceniają kompetencje dyrektora ośrodka, Łukasza Kucharskiego. Główny powód? Nieskuteczne próby budowy nowej siedziby. Związkowcy słali już pisma do marszałka województwa łódzkiego, teraz zorganizowali protest. Co na to dyrektor? – Związek uprawia politykę na rok przed wyborami samorządowymi – mówi Kucharski.

Główna siedziba Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego mieści się przy ul. Smutnej. Budynek jest stary i zaniedbany, kiedyś działała tam kotłownia. Nie jest (tak jak place manewrowe) własnością WORD-u. Ośrodek wynajmuje parter oraz pierwsze piętro od PKS-u. Ponadto budynek znajduje się w dość osobliwym miejscu. Naprzeciwko jest areszt, w pobliżu – dwa cmentarze.

Wcale nie lepiej wygląda filia łódzkiego ośrodka na ul. Maratońskiej. Biuro, poczekalnia dla kandydatów na kierowców i pokoje socjalne dla pracowników znajdują się w blaszanych kontenerach. Teren również nie jest własnością WORD-u. Jest wynajmowany od Ligi Obrony Kraju.

Krótka historia o budowaniu nowej siedziby

O potrzebie budowy nowej siedziby Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi mówi się od dawna. Co najmniej od kilku, jeśli nie kilkunastu lat. Takie plany miał już poprzedni dyrektor łódzkiego ośrodka, Zbigniew Skowroński. A szefował on WORD-owi jeszcze w pierwszej dekadzie XXI wieku. Ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Powstała tylko filia przy ul. Maratońskiej. Było to w 2009 roku.

Potem, w 2011 roku, już za czasów, gdy WORD-em kierował obecny dyrektor, Łukasz Kucharski, temat odżył. Dlaczego? PKS planował na Smutnej wybudować ośrodek doskonalenia techniki jazdy. To właśnie wtedy, na prośbę dyrektora WORD-u, łódzki magistrat zaczął szukać działki pod nową siedzibę. Ostatecznie ODTJ na Smutnej nie powstał, a o przeprowadzce zaczęło być coraz ciszej.

Tylko na chwilę. W 2012 roku „Dziennik Łódzki” donosił o możliwym zamknięciu filii WORD-u na ul. Maratońskiej. Powód? Duże koszty wynajmu, wynoszące ponad 50 tys. zł miesięcznie. Wtedy dyrektor Kucharski wspomniał o pozyskaniu działki pod budowę nowego WORD-u na Nowym Józefowie. Na kolejną wzmiankę o przeniesieniu egzaminów w inne miejsce można natknąć się w 2015 roku. Znowu w „Dzienniku Łódzkim”. Wtedy była mowa o budowie przez łódzki WORD ODTJ-otu. Miał powstać na Olechowie. Tam też miały odbywać się egzaminy na prawo jazdy. O planowanej budowie nowej siedziby łódzkiego WORD-u pisaliśmy i my. Było to na początku tego roku.

Związkowcy listy piszą o prywatnym folwarku dyrektora

Od lipca mocno uaktywnili się medialnie związkowcy reprezentujący w łódzkim ośrodku Solidarność. Tylko do września wysłali do marszałka województwa łódzkiego Witolda Stępnia trzy listy otwarte. Czego dotyczyły? Były to skargi na dyrektora Łukasza Kucharskiego. Znajduje się w nich także informacja o podjęciu przez Solidarność sporu zbiorowego z pracodawcą. Działo się to już w kwietniu 2016 roku. Jakie postulaty przedstawili związkowcy? Budowa nowej siedziby ośrodka, podwyżki i stworzenie systemu premiowania. Jednak związkowcy mieli zastrzec, że gdyby został spełniony pierwszy warunek, byliby skłonni odstąpić od kolejnych. Nic takiego nie nastąpiło, więc doszło do kolejnej fazy sporu zbiorowego: mediacji. Podjęła się jej Jolanta Zięba-Gzik, członkini zarządu województwa. Jednak działania nie przyniosły skutku. Obie strony sporu podpisały na koniec protokół rozbieżności. Stało się to w czerwcu 2017 roku.

Co związkowcy zarzucają dyrektorowi? Lista jest długa. Choćby niesłowność, doprowadzenie do złej sytuacji finansowej zakładu pracy, skutkującej zwolnieniami, oraz nieudolność w przygotowaniu budowy nowej siedziby ośrodka. Domagali się nawet zwolnienia Łukasza Kucharskiego.

Jeden list kończy się takimi oto słowami: „Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Łodzi to nie jest prywatny folwark pana dyrektora Kucharskiego, ale wspólne miejsce pracy jego i pozostałych pracowników. Oczekuję przede wszystkim szacunku dla zatrudnionych w nim ludzi, a nie ignorancji i zarządzania niechybnie prowadzącego do katastrofy” – pisał Radosław Banaszkiewicz, egzaminator i przewodniczący Solidarności w łódzkim WORD-zie.

Dyrektor tłumaczy: „Proces inwestycyjny jest kwestią skomplikowaną”

Jeszcze zanim Banaszkiewicz postanowił napisać do marszałka po raz trzeci, zorganizował wraz z radnymi sejmiku łódzkiego z Prawa i Sprawiedliwości konferencję prasową. Poinformował na niej dziennikarzy o konflikcie w WORD-zie.

– I co się stało? Dziennikarze zaczęli dopytywać marszałka o budowę nowej siedziby, a on zakomunikował, że właśnie został opublikowany przetarg. Przypadek? – pyta Radosław Banaszkiewicz. – To była reakcja na nasze działania. Co najciekawsze, kilka dni później przetarg został mocno zmodyfikowany. Kolejny przypadek? Nie sądzę! WORD naprędce, na kolanie, rozpisał przetarg, żeby móc się wytłumaczyć, że nie jest bezczynny. A potem go szybko poprawił, żeby nie było wstydu.

Przywódca Solidarności w łódzkim WORD-zie dodaje, że w zapewnienia dyrektora, że już wkrótce ruszy budowa nowej siedziby, nie wierzy.

– Ile razy na przestrzeni lat już o tym słyszałem? Dlatego postanowiliśmy podjąć działania protestacyjne.

Z kolei Łukasz Kucharski tłumaczy, że proces inwestycyjny jest kwestią bardzo skomplikowaną.

– Do przeprowadzki szykujemy się już od dawna, to prawda – potwierdza dyrektor łódzkiego WORD-u. – Nie możemy jednak modernizować obiektów, które nie należą do nas. Najtrudniejszą kwestią było znalezienie odpowiedniej działki pod nową siedzibę. Musi ona znajdować się w granicach miasta, a na zakup na komercyjnym rynku nie było nas po prostu stać. Poza tym doszło do niespodziewanych wydarzeń. Na przykład na jednej z wytypowanych przez nas działek znajdował się cmentarz wojenny. W końcu znaleźliśmy odpowiednie miejsce, przy ul. Nowy Józefów. Jej właścicielem było miasto, ale doszło do zamiany gruntów pomiędzy łódzkim magistratem a marszałkiem.

Dyrektor odrzuca także oskarżenie, że przetarg został napisany na kolanie, żeby przykryć działania związkowców.

– Szykowaliśmy się do tego od dłuższego czasu. Takich rzeczy nie robi się w kilka dni. A zmiany w zapisach przetargowych? To rzecz normalna. Potencjalni wykonawcy pytają o różne rzeczy, część kwestii trzeba doprecyzować.

Wlepki dla ośrodków szkolenia kierowców

Kucharski liczy na to, że jeśli w październiku uda się wyłonić wykonawcę prac (budynek oraz place manewrowe mają powstać w formule „zaprojektuj – wybuduj”), pierwsze roboty mogą ruszyć jeszcze w tym roku.

Do dyspozycji jest trzyhektarowa działka. Stanąć ma na niej budynek o powierzchni około 1500 mkw., w którym znajdą się sale wykładowe. Będą również poczekalnia i kawiarnia do dyspozycji zdających, a także osób towarzyszących.

Powstać mają też dwa osobne place manewrowe. Na pierwszym, złożonym z dwóch torów, mają odbywać się egzaminy tylko pojazdami ciężkimi. Drugi – siedmiotorowy – obsłuży kategorię A i B.

Związkowcy z Solidarności nie są jednak pewni, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

– Takie obiecanki-cacanki słyszeliśmy już wiele razy, nie mamy zaufania do dyrektora Kucharskiego – mówi Banaszkiewicz. – Dlatego nie ustajemy w protestach.

Na terenie łódzkiego WORD-u zawisły płachty z napisem: „Akcja protestacyjna. Żądamy poprawy warunków egzaminowania, warunków lokalowych i infrastruktury technicznej”. To nie wszystko. Radosław Banaszkiewicz wpadł na pomysł rozdawania ośrodkom szkolenia kierowców wlepek, które można umieścić na autach szkoleniowych. Hasło brzmi: „Łódź zasługuje na nowy WORD”.

– Rozdałem już prawie sto takich wlepek, będziemy robić kolejne – zapowiada Banaszkiewicz.

Jedni nalepiają, inni nie

Część szkół jazdy zdecydowała się je przyjąć i nalepić na swoje auta, widać to choćby na zdjęciach publikowanych na facebookowym profilu NSZZ „Solidarność” w WORD Łódź.

– Tak, dostałam taką wlepkę i nakleiłam je na swoje auto – potwierdza Małgorzata Chylińska, właścicielka łódzkiej autoszkoły Girls School. – Przecież każdemu zależy na tym samym. Chcemy, żeby nasi klienci byli egzaminowani w dobrych warunkach.

Ale nie wszystkie szkoły zdecydowały się skorzystać z solidarnościowych wlepek. Dlaczego?

– Widać wyraźnie, że sprawa ma charakter polityczny – mówi anonimowo jeden z właścicieli OSK w Łodzi. – Wystarczy spojrzeć na kontekst. Wiadomo, do jakiej partii jest bardzo blisko Solidarności. Chodzi oczywiście o Prawo i Sprawiedliwość. A dyrektor WORD-u jest z nadania PO, w sejmiku rządzi koalicja PO–PSL. Do wyborów samorządowych został tylko rok. To nie jest przypadek. Nowa siedziba WORD-u wszystkim łodzianom się należy, ale nie dziwi mnie, że o tej sprawie głośno zrobiło się właśnie teraz.

A czy naklejki na swoich samochodach umieścili członkowie Stowarzyszenia Właścicieli Ośrodków Szkolenia Kierowców i Kandydatów na Kierowców „Autos”, należącego do Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców?

– Każdy robi to, co uzna za stosowne. Jedni nalepiają, inni nie – informuje Krzysztof Kołodziejczak, szef łódzkiego stowarzyszenia.

Co do jednego wszyscy są zgodni. Nowa siedziba powinna powstać jak najszybciej

O wątku politycznym, który ma decydować o sposobie i terminie działania związkowców, wspomina także dyrektor Łukasz Kucharski.

– Dla mnie działania Solidarności to czysta polityka, uprawiana na rok przed wyborami samorządowymi. To jest wolny i niezależny związek zawodowy? Panu przewodniczącemu coś się chyba pomyliło. Jest związkowcem, nie członkiem rady nadzorczej zakładu. A co do hasła, które można przeczytać na wlepkach – w pełni się z nim identyfikuję. I robię wszystko, żeby ta nowa siedziba powstała jak najszybciej.

– Polityka? Walczymy po prostu o podwyżki dla załogi oraz przyzwoitą siedzibę WORD-u, w której będą mogli zdawać egzaminy na prawo jazdy wszyscy łodzianie i mieszkańcy okolic naszego miasta – replikuje Banaszkiewicz. – Bo teraz często wolą zdawać w innym miejscu. Na przykład w Sieradzu.

Jakub Ziębka

Fot. Facebook NSZZ "Solidarność" w WORD Łódź

aaa

« powrót

Wasze komentarze (5)

Dodaj komentarz
25690Dodany przez genowefa (14.10.2017, 9:18 AM)

Po prostu chodzi o pieniądze. Najlepszym lekarstwem jest po prostu zamknięcie WORDów i MORDów. W większości krajów na świecie egzamin przeprowadza się w OSK na pojazdach OSK bez żadnych kamer.i wodotrysków. Dzięki temu OSK dbają o infrastrukturę i jest po prostu taniej i skutecznej.

25696Dodany przez durex (14.10.2017, 9:48 PM)

POwstanie WORDów to jeden z większych bolączek systemu zdobywania PJ w PL. Model do bólu zbiurokratyzowany i przesiąknięty PRLem mimo ze powstał na początku lat (90tych. Proszę spojrzeć na państwa UE szczególnie Holandię czy Niemcy.

25694Dodany przez OSK (14.10.2017, 5:53 PM)

Za złą kondycję finansową WORD zapłacą kursanci no bo skąd wziąć kasę na przeinwestowane WORD Długi mają to do siebie że trzeba je spłacić. Napewno wskażniki zdawalności pójdą w dół, dla radia i prasy w górę żeby nie odstraszyć zdających , do urzędu obniżone w trosce o BRD Dyrektor WORD będzie pytał dla kogo ta informacja? Innym rozwiązaniem jest błaganie na kolanach ministra żeby zwiększył opłatę za egzamin. Winnym będą i tak OSK i instruktorzy bo jeszcze nie słyszałem żeby WORD przyznał się do błędu. Skąd my to znamy?

25695Dodany przez hehe (14.10.2017, 7:28 PM)

A smoki były w tej bajce?

25807Dodany przez Bobi (17.10.2017, 11:12 AM)

Jak Polska długa i szeroka jest wiele przykładów, że Panowie dyrektorzy WORD to ludzie partyjni, niemerytoryczni posadzeni na stołki przez nadzory. ech...