"Telewizja daje inne możliwości". Kolejny głos w sprawie programu "Nauka Jazdy"

Data publikacji: 11.10.2017

– Realizacja telewizyjna i budżet, który za nią stoi, daje większe możliwości niż budżet standardowego kursu w niedużym OSK. W efekcie instruktorzy nie muszą aż tak bardzo martwić się o swój samochód, a my możemy pokazać kursantom, a także widzom trochę więcej — np. skutki lub straty z powodu jakiegoś złego, pozornie niegroźnego manewru (uszkodzone koło, jazda na krawędzi zarysowania) – tłumaczy zespół, który stoi za realizacją programu „Nauka Jazdy”.

W opublikowanym we wtorek tekście „Kamera w elce ośmiesza instruktorów? Zdania są podzielone” poruszyliśmy temat, który wzbudza wśród środowiska szkoleniowego duże kontrowersje. Chodzi o emitowany od jakiegoś czasu w telewizji TTV program „Nauka Jazdy”. Najbardziej krytyczni są instruktorzy. Zwracają uwagę na drobiazgi i sprawy fundamentalne. Razi ich zbyt odchylony prawy fotel, niezapinanie pasów, metodyka pracy i słownictwo telewizyjnych nauczycieli, wygłupy na placu manewrowym, prowokowanie niebezpiecznych sytuacji na drodze. Ich ataki starali się odpierać szkoleniowcy, którzy są bohaterami programu. Dzisiaj publikujemy kolejny głos w tej sprawie. Tym razem na nasze pytania odpowiada zespół stojący za realizacją programu.

Tomasz Maciejewski: Jak oceniacie reaktywację kultowego programu sprzed 14 lat?

Redakcja „Nauki Jazdy”: Polacy lubią podglądać życie i emocje nie tylko celebrytów, ale też zwykłych ludzi. Kibicują swoim ulubieńcom podczas zmagań z różnymi wyzwaniami, życzą porażki tym, za którymi nie przepadają. Zawarte w programie elementy edukacyjne (promowanie prawidłowych zachowań na drodze, lekcja wymiany koła) to kolejna wartość tego programu. Emocje, nauka i rozrywka – to te elementy tworzą treść programu „Nauka Jazdy”, który widzowie chcieli oglądać kiedyś i dzisiaj również chętnie śledzą kolejne odcinki.

Program sprzed 14 lat był oczywiście inny niż ten tworzony obecnie. Mamy nowych instruktorów i używamy kompletnie innej technologii podczas realizacji. Jednak tak jak 14 lat temu twórcy spotykali się z negacją, tak samo i my spotykamy się z opiniami (najczęściej z innych OSK), że sytuacje przedstawione w programie są nierealne, nie zdarzają się na co dzień. W telewizji nie widać, że kurs jest przeprowadzany w normalnym trybie 30 godzin. Kursanci chodzą na zajęcia teoretyczne i praktyczne, ale kamery rejestrują jedynie pewien wycinek — taka nauka wygląda wtedy na błyskawiczną, mniej żmudną, a widz szybciej zauważa postępy. Pamiętajmy, że to jest telewizja, w której odcinki są ograniczone czasem trwania emisji. Do 23-minutowego programu trafiają najciekawsze fragmenty — stąd tak wiele przygód.

Kolejna sprawa – elki poruszają się po bardzo dużych i trudnych miastach, jakimi są Kraków i Katowice. Tam zawsze coś się dzieje. W jednym z odcinków kursant natrafia na zatrzymany autobus przegubowy, zamkniętą przez służby techniczne jezdnię i wykolejony tramwaj — a to wszystko na 30 metrach drogi. Każdy kierowca wie, że takie sytuacje się zdarzają i nie trzeba ich specjalnie aranżować na potrzeby programu. Podkreślamy, że nie mamy rozpisanego szczegółowego scenariusza, a tym bardziej dialogów. Rejestrujemy całą rzeczywistość kursu, wybierając na montażu najciekawsze fragmenty.

Czy planowane są jakieś zmiany, korekty programu? Pytamy, bo dochodzą do nas krytyczne głosy ze strony właścicieli OSK, instruktorów, którzy przekonują, że program „Nauka Jazdy” nie ma wiele wspólnego z typową pracą w elce.

Monitorujemy te źródła. Miło nam, kiedy jesteśmy chwaleni. Słuchamy, kiedy jesteśmy konstruktywnie krytykowani. Po poprzedniej serii pojawiły się głosy, że było za mało nauki w tej nauce. Dlatego teraz częściej będzie można usłyszeć o prawidłowej pozycji za kierownicą albo przysłuchać się odpytywaniu ze znaków drogowych. To wszystko działo się też wcześniej, ale nie trafiło do emisji — teraz będzie inaczej. W tych głosach jest również tzw. krytyka dla krytyki, pozbawiona warstwy merytorycznej. Świetnym przykładem jest temat, który powraca jak bumerang, czyli zapinanie pasów przez instruktorów. Kierowcy, a nawet instruktorzy OSK, kłócą się między sobą i nakazują lub zabraniają naszym prowadzącym zapinać pasy. Argumentowane jest to własnym punktem widzenia, bez liczenia się z tym, że taka decyzja zawsze należeć będzie do instruktora i jest podejmowana na podstawie bardzo wielu czynników (poziom zaufania do kursanta, trasa, pogoda). Nie powinniśmy upraszczać tego tematu do haseł: „Mają je zawsze zapinać!” albo „Mają zawsze mieć swobodę!”. Przepisy mówią jasno — ostateczna decyzja zawsze należy do instruktora, a nie do forumowego komentatora. To instruktor odpowiada za bezpieczeństwo własne, kursanta i pozostałych uczestników ruchu drogowego. Tego stanowiska będziemy się twardo trzymać.

Niektórzy mówią, że pozwalacie swoim kursantom na więcej...

To, jakie zachowania kursantów są akceptowane na drodze, zależy przede wszystkim od instruktorów prowadzących szkolenie, ponieważ to oni są za nie odpowiedzialni. Dzięki temu, że każdy z nich ma inne podejście, uzyskujemy pewną różnorodność oraz atrakcyjny program. Również realizacja telewizyjna i budżet, który za nią stoi, daje większe możliwości niż budżet standardowego kursu w niedużym OSK. W efekcie instruktorzy nie muszą aż tak bardzo martwić się o swój samochód, a my możemy pokazać kursantom, a także widzom trochę więcej — np. skutki lub straty z powodu jakiegoś złego, pozornie niegroźnego manewru (uszkodzone koło, jazda na krawędzi zarysowania). Mamy też dostęp do symulatorów dachowania, możemy sobie pozwolić na awarię samochodu, aby kursant sam spróbował zorganizować pomoc drogową i zobaczył, jak przebiega lawetowanie. Dla naszych widzów ważni są ludzie, więc dodajemy do programu odrobinę życia prywatnego kursantów. Gwarantujemy, że program bez wspomnianych elementów nie byłby aż tak interesujący — nawet dla osób zawodowo związanych z prowadzeniem szkoleń.

Czy otrzymujecie jakieś oficjalne sygnały ze środowiska OSK? Na przykład listy, telefony ze stowarzyszeń instruktorów, egzaminatorów.

Sygnały z OSK docierają, najczęściej w postaci prywatnych opinii publikowanych na naszym profilu „Nauka jazdy TTV” na Facebooku. Mamy bardzo dobrą współpracę ze śląskim WORD-em, którą w tym sezonie jeszcze pogłębiliśmy. Wspólnie z ośrodkiem egzaminowania oraz policją zorganizowaliśmy w Katowicach miniwystawę zdjęć aut rozbitych w wypadkach. Prowadząca nasz program przywiozła tam jednego z naszych kursantów, który jeździł zbyt agresywnie. Szanujemy i chwalimy sobie to wsparcie śląskich egzaminatorów. Teraz nasze kamery będą jeszcze bliżej ich pracy, w ten sposób możemy lepiej pokazać przebieg egzaminów, czyli to, z czego byliśmy najmniej zadowoleni po pierwszym sezonie. Chcemy, żeby więcej widzów i kursantów zobaczyło na własne oczy, jak wygląda taki egzamin.

Czy możecie zdradzić, jaka była oglądalność pierwszego sezonu?

Pomimo późnej pory emisji (godz. 22.30), kolejne odcinki systematycznie zdobywały widzów, co wystarczyło do podjęcia decyzji o kontynuacji serii. Oglądalność pierwszej edycji była na podobnym poziomie, co emitowana w TTV popularna i bardzo dobrze rozpoznawalna „Usterka”. Uważamy to za sukces i oznakę zaufania od widzów. 

aaa

« powrót

Wasze komentarze (3)

Dodaj komentarz
25676Dodany przez obserwator (11.10.2017, 3:10 PM)

14 lat temu program był kręcony inaczej, bo to była inna telewizja i nie było wielomilionowych budżetów, które dziś pozwalają na bark jakichkolwiek hamulców przy produkcji. Ludzie też nie mieli takiego parcia na szkło,żeby się pokazywać z jak najgorszej strony i za kasę robić z siebie idiotów.

25678Dodany przez W Sz. (12.10.2017, 8:14 PM)

Tak jak wiele moich koleżanek i kolegów nie jestem zachwycony sposobem pokazywania tak zwanych normalnych polaków w serialu pt Kiepscy i wielu innych podobnych produkcjach pokazywanych w mediach.Sposób realizacji i treści przekazywane w omawianym programie odbiegają od naszych oczekiwań.Uważam też ,że mogą być również szkodliwe ponieważ skupiają uwagę widza na elementach dopuszczalnych z punktu widzenia realizatorów -tak zwane odbicie w krzywym zwierciadle ale nie edukują i nie kształtują oczekiwanych pozytywnych zachowań.

25761Dodany przez instruktor (16.10.2017, 10:33 AM)

Fajny program. Fajna instruktorka. Po co się czepiać do programu, który ma bawić. Bardziej czepiałbym się do programu "drogówka" gdzie Panowi w mundurach (czyli na służbie) robią sobie show za pieniądze podatników. Często niestety pokazują w tym programie swój brak wiedzy w temacie przepisów ruchu.